Debata o kulturze i jej dostępności

Ponad dwugodzinna debata dotycząca ewaluacji ESK i dostępności kultury w miastach wzbudziła spore emocje wśród współrozmówców. O tym, czy i jak można wpłynąć na społeczeństwo by w kulturze uczestniczyło świadomie rozmawiali między innymi: Krzysztof Maj, Bogna Świątkowska, Kamila Kamińska, Edwin Bandyk i Rafał „Koza” Koziński. Moderatorem dyskusji był Max Cegielski. 

Wrocław po zakończeniu ESK2016 nie przestanie zajmować się tworzeniem kultury i jej rozwojem w mieście. Krzysztof Maj poinformował, że wciąż będą prowadzone działania  na rzecz kultury tyle, że pod inną nazwą.

Zmienia się co prawda nazwa, ale my niezmiennie się spotykamy by tworzyć nowe możliwości – mówi Krzysztof Maj, dyrektor ESK. – Strefa Kultury, taka będzie nasza nowa nazwa. Będziemy działać w wielu przestrzeniach, wspierając różnego rodzaju inicjatywy artystyczne.

Europejska Stolica Kultury dała miastu ogrom możliwości, z których skorzystało i było zadowolonych pond 89% mieszkańców Wrocławia i okolic. Takie i podobne dane pojawiły się podczas omawiania wyników ewaluacji przez przedstawiciela grupy naukowców z Uniwersytetu Wrocławskiego Jacka Plutę. Z badań prowadzonych przez zespół specjalistów wynika, że pozostałości po ESK czyli m.in. odrestaurowane podwórka, Pawilon Czterech Kopuł, czy Kino Nowe Horyzonty, to wizytówka dla miasta na całym świecie.

– Mieszkańcy pytani o pozytywne skutki Europejskiej Stolicy Kulturu odpowiadali w samych superlatywach – tłumaczył Jacek Pluta. – Większość z badanych uważa, że miastu dobrze zrobił nie tylko rozwój kulturalny, dostęp do miejsc i wydarzeń, na które wszędzie można było się natknąć, ale poprzez i dzięki temu rozwojowi miasto zyskało także w sferze biznesowej – dodaje Pluta.

Podczas  debaty padło stwierdzenie, że dzisiejsze mieszczaństwo jest głęboko związane z kulturą, że żyje nią każdego dnia i nie rozdziela swojego życia na to rodzinne czy służbowe oraz życie kulturalne. Ogrom mieszkańców dużych miast żyje, oddycha kulturą. Natomiast jest część społeczeństwa, która sięga po nią zdecydowanie za rzadko z różnych względów, jednym z nich jest brak potrzeb tego typu spowodowany niedostateczną edukacją, czy też kwestia finansowa. Niestety o uczestnictwie w kulturze decyduje klasowość. Panuje przekonanie, że wysoka kultura jest droga i tym samym dostępna dla bogatszej części społeczeństwa.

– Otóż nie zgadzam się z tym w pełni, bo są miejsca dostępne dla każdego bez wyjątku, w których nie trzeba kupować biletów  – mówi Kamila Kamińska z UW, współautorka dwóch raportów dotyczących ewaluacji ESK. – Jako przykład podam Pawilon Czterech Kopuł, można przyjść tam z dzieckiem, jest dużo przestrzeni, jest ciepło i czysto, nie pada na głowę, dziecko może pobiegać a my spędzić czas obcując z kulturą. Należałoby natomiast sprawić by społeczeństwo o tym wiedziało, pokazać raz i drugi, bo nic nie dzieje się natychmiast. W Kinie Nowe Horyzonty powstało wspaniałe miejsce dla mam z małymi dziećmi, początkowo spotykało się tam trzy osoby,  z czasem było ich osiem. Teraz na taki seans  przychodzi setka. Rozmawiamy, o życiu, o kulturze, o istotnych prawach i kiedy słyszę od dziewczyny mieszkającej na wsi, że pewnie jeszcze tu przyjedzie, bo to są ważne spotkania, to uważam, że dzieje się coś dobrego – dodaje Kamińska. 

Konferencja „Miasto i Kultura” być może znajdzie nowe drogi wspólnego działania ludzi kultury, mecenasów sztuki oraz szeroko pojętych jej producentów na rzecz rozpowszechniania kultury, nie tylko masowej, łatwej i lekkiej ale i tej możliwie jak najwyższej i jak najdokładniej wyprodukowanej dla wymagającego widza.


Autor: Sabina Misakiewicz