Nadchodzący mecz przyjaźni między Śląskiem Wrocław a Miedzią Legnica będzie wyjątkowy, bowiem oba zespoły po raz pierwszy w historii zagrają przeciwko sobie o punkty w LOTTO Ekstraklasie.

Śląsk i Miedź po raz ostatni grały razem w lidze w sezonie 2006/2007 na poziomie II ligi (dzisiejszy odpowiednik I ligi). W nadchodzącym spotkaniu po raz pierwszy w historii powalczą o punkty w LOTTO Ekstraklasie. Kibice obu klubów przyjaźnią się od wielu lat, więc najprawdopodobniej na meczu padnie rekordowa frekwencja – 6100 osób, bowiem tyle miejsce liczy Stadion Orła Białego.


Na trybunach będzie to mecz przyjaźni, jednak na boisku będzie to przede wszystkim walka o zwycięstwo. Oba zespoły za cel postawiły sobie awans do górnej ósemki, a po 12. kolejkach ich sytuacja nie wygląda najlepiej. Zarówno Śląsk, jak i Miedź mają na swoim koncie po 12 oczek, a do górnej części tabeli tracą pięć punktów. Na domiar złego ostatnie spotkania w wykonaniu obu drużyn nie były zbyt udane.

Śląsk przystąpi do tego meczu po dwóch porażkach, a my po remisie i jednej przegranej. Oba zespoły mają nie najlepsze serie. Mamy po dwanaście punktów. Każdy będzie chciał wygrać, dlatego na boisku nie będzie przyjaźni. Co innego na trybunach. Mam nadzieję, że to my wyjdziemy zwycięsko z tej potyczki – mówi Paweł Zieliński, kiedyś zawodnik Śląska, teraz piłkarz Miedzi.

Oprócz braku punktów, obie drużyny borykają się z kontuzjami. W Śląsku do gry niezdolni są Kamil Dankowski, Jakub Łabojko i Daniel Szczepan. Dodatkowo wrocławski klub osłabiony jest brakiem Arkadiusza Piecha, który został zdyskwalifikowany na trzy mecze (to będzie drugie spotkanie, w którym napastnik pauzuje). Miedź zagra za to bez Rafała Augustyniaka, Marquitosa oraz Omara Santany. Kluczowym zawodnikiem może okazać się Petteri Forsell – najlepszy strzelec legniczan i jeden z najskuteczniejszych piłkarzy w lidze. W klasyfikacji strzelców Ekstraklasy wyprzedza go tylko… Marcin Robak.


Oczywiście mimo meczu przyjaźni, oba zespoły zapowiadają walkę do samego końca. Dla Śląska, który myśli o górnej ósemce, jest to ostatni moment, żeby zacząć punktować i nie oddalić się od wyznaczonego celu.

Wydaje mi się, że spotkanie z Miedzią jest jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym meczem do tej pory. Ważne, żeby go wygrać, bo wtedy pierwsza ósemka nie ucieknie nam za bardzo. Wiadomo, jaka jest liga. Na każdy zespół trzeba być skoncentrowany na sto procent, nie ma tutaj różnicy czy gramy z Miedzią, czy Legią. Drużyna z Legnicy pokazała, że potrafi grać i wygrywać. Na pewno będziemy musieli zagrać najlepiej, jak potrafimy, żeby myśleć o pozytywnym wyniku – mówi Djordje Cotra, zawodnik Śląska.

Trener Tadeusz Pawłowski mówi jednak, że jego zawodnicy muszą skupić się przede wszystkim na sobie. Jeśli zagrają tak, jak przeciwko Piastowi (4:1) czy Jagiellonii (4:0), mają szansę, aby poważnie zagrozić rywalowi.

Przeciwnicy mają w zespole kilku rutynowanych graczy z doświadczeniem w ekstraklasie. Analizujemy rywala, oglądaliśmy ich spotkania. Ostatnio trochę się tam zmieniło, ponieważ kontuzje w drugiej linii pokomplikowały im sprawy. My musimy wyjść pewni siebie, odważni i realizować to, co sobie nakreśliliśmy. Chcemy grać ofensywie, rozgrywać piłkę i to się nie zmienia – mówi wrocławski szkoleniowiec.

Obie drużyny spotkały się już w tym sezonie w charytatywnym meczu na początku września. Wtedy lepsza okazała się Miedź. Teraz jednak będzie chodzić o coś więcej niż szlachetny cel. Zdobycie punktów i wygrana w derbach są niezwykle ważne dla obu drużyn, dlatego zapowiadają się emocje i walka do końca. Który zespół sięgnie po historyczne zwycięstwo? Spotkanie już w piątek 26 października o godz. 18:00.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / WKS Śląsk Wrocław