W sobotę, 18 czerwca o godzinie 13:00, na Stadionie Olimpijskim przy ulicy Ignacego Jana Paderewskiego 35 we Wrocławiu, Devils Wrocław podejmą Dom-Bud Kraków Tigers w ramach dziewiątej kolejki Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego I (PLFA I).

Diabły przystępują do tego spotkania z bilansem 7-1 i są już pewne zakończenia sezonu zasadniczego na drugim miejscem w tabeli. Nie stracą go nawet jeśli punktami zrównają się z nimi Warsaw Eagles, bo wrocławianie wygrali z drużyną ze stolicy w bezpośrednim pojedynku. Nie mając w tym spotkaniu nic do stracenia, gospodarze poeksperymentują więc ze składem. – Postaramy się zagrać jak najwięcej drugim składem, co pozwoli odpocząć naszym podstawowym graczom. Chociaż w naszym przypadku nie będzie to łatwe, bo nie mamy długiej ławki. Np. ostatnio w Poznaniu graliśmy tylko w 29, mimo że nasz roster liczy 38 zawodników – mówi manager Devils, Seweryn Plotan.

Zespołem bardziej zmotywowanym, przynajmniej teoretycznie, powinny być Tygrysy, które mogą jeszcze wskoczyć do fazy play-off. Poza zwycięstwem we Wrocławiu krakowianie będą też jednak potrzebować pomocy ze strony graczy Lowlanders, którzy musieliby pokonać w Gdyni Seahawks. – Ze statystycznego punktu widzenia to mało prawdopodobne, ale nie w tej lidze nie takie rzeczy się działy – dodaje Plotan, zapewniając jednocześnie, że Diabły nie mają zamiaru ułatwiać swoim rywalom zadania. – To, że chcemy zagrać słabszym składem nie znaczy, że to będzie dla nich łatwy mecz. Tutaj nigdy nie jest łatwo – mówi manager wrocławian, którzy sprzed wjazdu na swój stadion pozdrawiają gości billboardem „Witamy w piekle”.

Po ostatnim ligowym występie zespół z Krakowa nie będzie jednak aż tak obawiał się tych płomieni. W niedzielę Tygrysy rozgromiły inny klub z Dolnego Śląska, Bielawa Owls, aż 36:0. Popisowo zagrał wtedy rozgrywający Filip Mościcki (trzy podania na przyłożenie, dwa kolejne biegami), którego na równi z 36 punktami zdobytymi, cieszy fakt, że obrona nie straciła ani jednego. – Jesteśmy po meczu z Sowami w bardzo dobrych nastrojach szczególnie, że nasza defensywa wreszcie zagrała na miarę swoich możliwości – mówi i zapowiada, że nikt nie ma jednak zamiaru spocząć na laurach. – Nie zamierzamy jechać tam tylko rozegrać meczu. Jedziemy do Wrocławia po wygraną – dodaje.

Tygrysy teoretycznie mogą już świętować, bo wygrana z Owls oznaczała, że po raz pierwszy w historii klubu na pewno zakończą sezon pierwszoligowy z dodatnim bilansem (obecnie 5-3). Ciągle jednak czują, że mają coś do udowodnienia reszcie ligi. – Wiele osób już nas skreśliło, uważając, że nie stać nas na walkę z najlepszymi, ale w sobotę pokażemy im, że nie powinni byli tego robić – zapewnia Mościcki. Spotkanie z Devils jednak do łatwych należeć nie będzie. – To bardzo zróżnicowana drużyna: poza dobrym korpusem skrzydłowych, mają też jednego z lepszych running backów i jedną z lepszych defensyw w lidze – wylicza rozgrywający Tigers.

O dobrych stronach krakowian nie zapomina Plotan. – Ich drużyna, wzmocniona zawodnikami z Kielc, ma za sobą bardzo dobry sezon, otarła się o play-off i zasłużenie znajduje się na piątym miejscu. To ta lepsza połowa ligi więc wierzę, że wspólne stworzymy dobre widowisko – mówi manager Devils. – W meczu z nimi nie można pozwolić sobie nawet na sekundę rozluźnienia, bo może nas to kosztować przyłożenie. Jestem pewien, że nasi szkoleniowcy przygotują nas tak, żebyśmy mogli walczyć z nimi jak równy z równym, po obu stronach piłki – podsumowuje wymianę uprzejmości Mościcki. Na murawie Stadionu Olimpijskiego konfrontacja będzie na pewno znacznie bardziej bezpośrednia.

(plfa)