W rozegranym w sobotę 8 czerwca meczu 9. kolejki Topligi drużyna Giants Wrocław przegrała w derbach stolicy Dolnego Śląska z Devils Wrocław 25:32. Był to dziesiąty derbowy pojedynek tych dwóch zespołów w historii i pierwszy od 3 lat, w którym górą były Diabły.

Już po pierwszej akcji meczu licznie zgromadzeni kibice oglądali przyłożenie. Po prawie 90-jardowej akcji powrotnej wynik otworzył Xavier Glenn. Giants zareagowali już przy podwyższeniu.  Kopnięcie zostało zablokowane a całe boisko z piłką pod pachą pokonał Deante Battle. W ten sposób Giants zdobyli dwa punkty.  Nominalni gospodarze jako pierwsi zdobyli też touchdown w ataku, gdy Bartosz Dziedzic podał do Tomasza Dziedzica. To była pierwsza z w sumie dziewięciu zmian prowadzenia w tym emocjonującym spotkaniu.

Przy 8:6 gra na chwilę się uspokoiła i obie drużyny musiały po raz odkopywać futbolówkę. W kolejnej serii ofensywa Devils nie pozostała już jednak dłużna Giants i po długim podaniu w czwartej próbie mogła świętować przyłożenie Karola Pełechatego. Od tej chwili w trzech kolejnych posiadaniach gra była w trybie „cios za cios”: najpierw punkty dla Giants dodał często wykorzystywany dziś Schulters, po nim (znów w czwartej próbie) następne prowadzenie Diabłom dał Glenn, a wynik do przerwy ustalił po efektownie złapanym podaniu Mark Philmore.

Druga połowa rozpoczęła się jeszcze bardziej kuriozalnie niż pierwsza. Zatrzymani przez defensywę Devils Giganci zdecydowali się na kopnięcie z pola, które zostało jednak zablokowane i wpadło w ręce czekającego z tyłu Austina Smitha. Amerykanin popędził z futbolówką blisko 80 jardów. Dzięki temu jego zespół wyszedł na prowadzenie 24:22. Po tym touchdownie znów uaktywniły się formacje obrony zatrzymując kolejne serie ofensywne. Niemoc ataku przełamali dopiero w przedostatniej akcji trzeciej kwarty Giants, którzy po kopnięciu z pola Dawida Pańczyszyna mieli jeden punkt przewagi nad rywalami.

Na początku czwartej kwarty wydawało się, że Giganci szybko zwiększą swoje prowadzenie, gdy bracia Dziedzic zdobyli dla nich w jednej akcji blisko 70 jardów. Na własnym 20. jardzie świetnie zachowali się jednak defensorzy Devils, w każdej próbie i zatrzymując rywali przed linią wznowienia akcji. Ostatecznie Giants zdecydowali się na grę w czwartej próbie, lecz nie powiodła się ona i piłka przeszła w posiadanie nominalnych gości. To uskrzydliło przede wszystkim Sedricka Harrisa, który rozpoczął kolejne, najważniejsze w tym meczu posiadanie Devils, 30-jardowym biegiem. Zachował też zimną krew, podając do Dawida Tarczyńskiego w trzeciej próbie na własnej połowie i do Xaviera Glenna, a później do Piotra Wisa już przed samym polem punktowym. Przyłożenie dodał sam krótkim biegiem, dając Devils, jak się później okazało ostatnie, zwycięskie prowadzenie 32:25.

Próby odrabiania strat przez Giants zakończyły się najpierw przechwytem Adama Lary’ego, a później, gdy mieli ostatnią szansę na wyrównanie, zgubieniem piłki przez Patryka Matkowskiego. Futbolówkę odzyskali Devils. Po tej akcji Diabły nie próbowały już zwiększać swojego prowadzenie i odrabiać strat z pierwszych w tym roku derbów Wrocławia, w których Giganci wygrali 27:18.. Jeśli wygrają swoje pozostałe dwa spotkania, to nie będzie miało znaczenia i zakończą sezon zasadniczy na pozycji lidera Grupy Południowej. Pozycji, którą po dzisiejszym zwycięstwie zajmują.

Przy każdym ze straconych w defensywie przyłożeń byliśmy odpowiednio ustawieni, żeby temu zapobiec, ale za każdym razem ktoś popełniał błąd. W tak ważnym meczu nie można też sobie pozwolić na stratę 14 punktów w formacjach specjalnych, szczególnie, że sporo nad nimi pracujemy – komentował niezadowolony Deante Battle, safety Giants. – Czy to możliwe, żebyśmy zagrali jeszcze raz w SuperFinale? Zdecydowanie tak. To byłaby szansa do rewanżu, w obliczu której dzisiejszy mecz nie miałby znaczenia – dodał.

– W przerwie powiedzieliśmy sobie, że musimy się trzymać razem, walczyć do końca, jak rodzina – powiedział po spotkaniu Sedrick Harris, rozgrywający Devils. – To było szalone spotkanie, prowadzenie zmieniało się w nim wiele razy i może niektórym zdarzały się momenty zwątpienia, ale ja nie mam ich nigdy. Taka jest też moja rola. Jako quarterback muszę prowadzić swój zespół do zwycięstwa. Muszę sprawiać, żeby inni uwierzyli w wygraną — dodał.

W ofensywie Devils brylowali odpowiedzialni za zdecydowaną większość zdobytych biegami jardów Sedrick Harris i Xavier Glenn. W defensywie kolejne sacki na swoje konto mogą zapisać Arkadiusz Soberski i Przemysław Cudak, a przechwyt niemal decydujący o losach meczu zaliczył Adam Lary.

W ataku Giants wyróżniał się przede wszystkim Jamal Schulters, a także adresaci podań Bartosz Dziedzica –  Mark Philmore i Tomasz Dziedzic. W obronie o wywieranie presji na rozgrywającym  dbał Robert Rosołek, a w drugiej linii kilka ważnych akcji zaliczyli Łukasz Sutkowski (m.in. przechwyt) i Piotr Nawrot.

Kolejny mecz Giants rozegrają znów we Wrocławiu, gdzie już 15 czerwca podejmą Zagłębie Steelers Interpromex. Devils dzień później zmierza się na wyjeździe z  AZS Silesia Rebels.

 

 

Giants Wrocław – Devils Wrocław 25:32 (8:12, 14:6, 3:6, 0:8)

I kwarta

0:6 przyłożenie Xaviera Glenn po 87-jardowej akcji powrotnej po wykopie

2:6 dwa punkty dla Giants po akcji powrotnej Deante Battle po zablokowaniu próby podwyższenia za jeden punkt w wykonaniu Devils

8:6 przyłożenie Tomasza Dziedzica po 22-jardowej akcji po podaniu Bartosza Dziedzica
8:12 przyłożenie Karola Pełechatego po 32-jardowej akcji po podaniu Sedricka Harrisa

II kwarta

15:12 przyłożenie Jamala Schultersa po 15-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)
15:18 przyłożenie Xaviera Glenna po 13-jardowej akcji biegowej
22:18 przyłożenie Marka Philmore’a po 21-jardowej akcji po podaniu Bartosza Dziedzica (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)

III kwarta

22:24 przyłożenie Austina Smitha po 77-jardowej akcji powrotnej po nieudanym kopnięciu z pola Giants
25:24 37-jardowe kopnięcie z pola Dawida Pańczyszyna

IV kwarta
25:32 przyłożenie Sedricka Harrisa po 4-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Dawid Tarczyński po podaniu Sedricka Harrisa)

Mecz obejrzało 1200 widzów.

 

MVP meczu: Sedrick Harris  (rozgrywający Devils Wrocław)

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułAkademia Mama Pyta i Paweł Zawitkowski zapraszają
Następny artykułJedź z Marszałkiem na targi do Poznania
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.