W rozegranym w sobotę 14 kwietnia meczu trzeciej kolejki Topligi  obecny wicemistrz PLFA – drużyna Devils Wrocław pokonał na wyjeździe Kozły Poznań 34:0.

Zespół z Dolnego Śląska stawił się w stolicy Wielkopolski bez kilku kluczowych graczy. Listę kontuzjowanych otwierał Krzysztof Wydrowski – podstawowy rozgrywający Diabłów, którego absencja przyczyniła się do pierwszego w karierze występu Aleksandra Karganovica jako rozgrywającego składu wejściowego.

Nowy, niedoświadczony quarterback na czele ofensywy oznaczał trudny i wolny początek dla gości. Dodatkowo o jego bezpieczeństwo nie mógł dbać kontuzjowany, podstawowy zawodnik skraja linii ofensywnej Janusz Góralski. Pierwsze dwie serie dla zespołu z Wrocławia kończyły się koniecznością odkopnięcia piłki. Trzecią przerwał przechwyt Artura Wrzoska. Także Kozłom gra w ataku szła jak po grudzie. W efekcie skutecznej postawy formacji obrony obu zespołów w pierwszej kwarcie kibice zobaczyli raptem jedną pierwszą próbę.

 

Tuż po wznowieniu gry wyborną okazję do zdobycia punktów miały Diabły, ale kilka przewinień cofnęło wrocławian na tyle, że zmuszeni byli odkopywać piłkę. Punt Krzysztofa Wisa był jednak świetny i zamknął gospodarzy na ich własnym 4. jardzie, co już kilka chwil później przyniosło gościom dwa punkty. Skuteczną akcją obronną popisał się Krzysztof Borowski. Do Jeszcze przed przerwą kolejne trzy oczko dodał – po skutecznym kopnięciu z pola – Wis i goście schodzili do szatni prowadząc bardzo skromnie – 5:0.

 

Dopiero w trzeciej kwarcie kibice zobaczyli pierwsze przyłożenie tego meczu. Nie stało się to jednak za sprawą dobrego zagrania ofensywnego, a dzięki znakomitej akcji obronnej Krzysztofa Wisa. Po przechwyceniu piłki rzuconej przez rozgrywającego gospodarzy Wis przebiegł 60 jardów i zdobył sześć punktów dla wrocławian. Formacje ataku obu drużyn ponownie nie stanęły na wysokości zadania. Najpierw – będąc już w czerwonej strefie – w czwartej próbie nieudanie o jardy walczyli Devils, a później przejętą w ten sposób piłkę ofensywa Kozłów straciła… we własnym polu punktowym. Przykrył ją Igor Mazur i goście prowadzili już 18:0.

 

Próba odpowiedzi ofensywy poznańskiej zakończyła się kolejnym fiaskiem i przejęciami zgubionych piłek najpierw przez Kendrala Ellisona, a później Damiana Irodenko.  Ta druga akcja pozwoliła chwilę później Karganovicowi zdobyć jego pierwsze przyłożenie w Toplidze. Kozły walczyły o honorowe punkty do samego końca, ale będąc w swojej najlepszej sytuacji, o kilka jardów od pola punktowego, ich rozgrywający podał niecelnie w czwartej próbie. Wynik, po dwóch długich i indywidualnych akcjach, ustalił running back Niles Mittasch.

 

– Jesteśmy wściekli na samych siebie. Doceniamy oczywiście klasę przeciwnika, ale przegraliśmy przede wszystkim sami ze sobą – skomentował niezadowolony Marcin Śniadecki, prezes drużyny gospodarzy. – O ile w defensywie widać postęp, to ciągle nie zdobywamy jardów w ataku. Do tego dochodzi jeszcze zbyt wiele flag. Dzisiaj toczyliśmy równorzędną walkę przez pierwsze dwie kwarty, a w nich też traciliśmy punkty w głupi sposób. Później wszystko się niestety posypało – dodał.

– Spotkanie było dla nas bardzo trudne, ale w drugiej połowie zezłościliśmy się na niski wynik i wygraliśmy tak, jak to sobie założyliśmy – powiedział Seweryn Plotan, menadżer Devils Wrocław. – Krzysztof Wydrowski od połowy tygodnia właściwie nie wstawał z łóżka, ale sytuacja się poprawia i zapewne niedługo wróci do treningów. Jego dzisiejszego zastępcę, Aleksandra Karganovica, mimo nerwowego początku, oceniam dobrze. Pamiętajmy, że musiał zagrać przeciwko wyjątkowo trudnemu rywalowi dla każdego rozgrywającego, a poza tym brakowało naszego lewego tackle, Janusza Góralskiego – dodał, tłumacząc nieobecność podstawowego rozgrywającego.

 

Wśród gospodarzy na pochwały zasłużyli Hubert Ogrodowczyk, Hubert Chudy i autor przejęcia z początku spotkania, cornerback Artur Wrzosek.

W szeregach ofensywy Diabłów wyróżnił się zdobywca dwóch przyłożeń, running back Niles Mittasch. Na wyróżnienie zasługuje cała formacja obronna, a w szczególności Damian Irodenko, Kendral Ellison i Michał Różycki, którzy wyłuskali rywalom kilka piłek.

 

Swój kolejny mecz ligowy Kozły rozegrają 21 kwietnia. W Gdyni zmierzą się z tamtejszymi Seahawks. Tego samego dnia Devils – znów w roli gościa – powalczą z Dom-Bud Kraków Tigers.

 


Kozły Poznań – Devils Wrocław 0:34 (0:0, 0:5, 0:16, 0:13)

 

II kwarta
0:2 dwa punkty dla Devils za powalenie przeciwnika z piłką w jego polu punktowym

0:5 21-jardowe kopnięcie z pola Krzysztofa Wisa

 

III kwarta
12:0 przyłożenie Krzysztofa Wisa po 60-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Wis)

18:0 przyłożenie Igora Mazura po odzyskaniu piłki w polu punktowym rywali
21:0 16-jardowe kopnięcie z pola Krzysztofa Wisa

 

IV kwarta
27:0 przyłożenie Nilesa Mittascha po 4-jardowej akcji po podaniu Aleksandra Karganovica (podwyższenie za jeden punkt Adam Neary)
34:0 przyłożenie Nilesa Mittascha po 23-jardowej akcji biegowej
Mecz obejrzało 300 widzów.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDrugie miejsce wrocławskich rugbystów
Następny artykułRusza autobus na Jagodno
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.