Po serii meczów z silnymi rywalkami przed koszykarkami Ślęzy teoretycznie nieco łatwiejsze zadanie. W sobotę (21 stycznia) o godz. 15 wrocławianki zmierzą się na wyjeździe z PGE MKK Siedlce, ostatnią drużyną w tabeli Basket Ligi Kobiet.

PGE MKK wygrał jak dotąd tylko dwa mecze – u siebie z JAS-FBG Zagłębiem Sosnowiec (79:64) oraz na wyjeździe z Cosinus Widzewem Łódź (75:59). Drużyna Teodora Mołłowa, który jest jednocześnie selekcjonerem reprezentacji, często wysoko przegrywa, choć była też w stanie rozegrać przyzwoite spotkanie z Wisłą Can-Pack Kraków, które zakończyło się porażką, ale tylko 66:72. Co więcej, w tamtym pojedynku po trzech kwartach siedlczanki prowadziły różnicą ośmiu punktów.
W PGE MKK występuje kilka młodych zawodniczek, które uczestniczyły w niedawnych, nieudanych dla biało-czerwonych eliminacjach mistrzostw Europy. Jednak liderką drużyny jest jedyna zagraniczna koszykarka – Oksana Mołłowa, która zdobywa średnio 13,9 pkt. na mecz.
We Wrocławiu Ślęza wygrała z PGE MKK aż 89:57. Najwięcej punktów dla żółto-czerwonych zdobyła wtedy Agnieszka Skobel (19), która trafiła m.in. wszystkie trzy rzuty za trzy. Piętnaście oczek dołożyła Nikki Greene, a dwanaście Kateryna Rymarenko. Jako, że wynik był bardzo korzystny, szansę gry dostały także młode zawodniczki.
Na to samo liczą we wrocławskim zespole także i w sobotę. Terminarz gier jest bardzo napięty. Tydzień po meczu z PGE MKK Ślęza przystąpi do turnieju finałowego Pucharu Polski, w którym być może rozegra nawet trzy spotkania. Biorąc pod uwagę, że od początku sezonu problemy zdrowotne ma Kourtney Treffers, a w ostatnim czasie także Agnieszka Śnieżek, istotne będzie, by móc pozwolić czołowym zawodniczkom na oszczędzanie sił. Przede wszystkim jednak najważniejsze będzie zwycięstwo. Ewentualna porażka zniweczy ostatnie wygrane nad ekipami z czołówki tabeli.
Spotkanie PGE MKK Siedlce – Ślęza Wrocław odbędzie się w sobotę (21 stycznia) o godz. 15. Mecz będzie można obejrzeć na żywo w TV Domtel oraz na stronie www.basketligakobiet.pl.
Autor : Paweł Kucharski
Zdjęcie : Piotr Zadumiński