- REKLAMA -

Aktorzy filmu „Pitbull. Ostatni pies” m.in. Dorota „Doda” Rabczewska, Rafał Mohr i Agnieszka Kawiorska oraz producent Emil Stępień zawitali we wtorek (20 marca) do Wrocławia. W Pasażu Grunwaldzkim w Multikinie zorganizowano spotkanie z obsadą oraz specjalny seans dla widzów.

Kolejna mafijna opowieść. Wracają starzy bohaterowie i przybywają nowi, i to tacy niczego sobie. Jedną z głównych ról zgrała piosenkarka Doda. We Wrocławiu opowiadała o swojej roli.

– Matka namówiła mnie do roli, a jak mama każe zjeść kotleta, to co się robi? Je się kotleta. Ja się słucham rodziców. Proste – mówi Doda, odtwórczyni roli Miry. – Fajnie, że Władysław Pasikowski dał dużo scen kobietom i zdecydował się pokazać też silne babki. Łatwiej było mi się utożsamić z Mirą, gdyż nie była to wielka metamorfoza. Wyobrażałam sobie jakbym zareagowała realnie w niektórych sytuacjach i przekładałam to na film,chociaż bez dubli się nie obyło. Czasami postać, która wydaje nam się podobna do nas, jest często trudniejsza do zagrania niż wcielenie się w nasze przeciwieństwo. Mira zawsze gdzieś tam podświadomie czuła, że należy do tego lepszego, większego świata, zawsze była szefową w swoim mniemaniu i czy znalazła się tam przypadkowo czy nie, to i tak dała radę. 

Aktorzy niejednokrotnie podkreślali profesjonalizm Doroty Rabczewskiej i chwalili współpracę z piosenkarką.

– Dorota reprezentuje tą twardą część kobiet w tym filmie. W mafijnym świecie kobiety są różne, w większości są one gdzieś ukryte, ciche i pozostają w tyle, a Dorota jest silnym punktem żeńskiej obsady – mówi Agnieszka Kawiorska, która wcieliła się w postać Mony.

Na spotkaniu nie zabrakło również fanów, którzy chcieli sobie zrobić z Dodą zdjęcie, czy pytali o plany związane z płytą artystki. Rabczewska jednak starała cały czas odnosić się do filmu, podkreślała, że była to trudna praca i, że pokornie słuchała uwag reżysera oraz chwaliła swoich kolegów „po fachu”.

– To, że kręciłam teledyski, nie znaczy, że jestem aktorką. Jakby klipy miały tworzyć aktorów, to byłoby ich więcej niż piosenkarzy, a to chyba niedobrze. Ja lubię prowokować i szokować, mówię co myślę i nie przejmuję się uwagami innych, jednak na obcym mi terenie, czyli na planie, byłam pokorna i składałam hołd moim kolegom i koleżankom po fachu, znaczy oni są po fachu, a nie ja – komentuje Doda. – Aktorstwo to trudny zawód, mnie bardziej teraz kręci bycie producentką. Owczy pęd mnie nie interesuję, nie zagrałam w filmie, tylko dlatego, że inni tak robią, zdecydowałam się na to po wielu namowach i przemyśleniach.

Kobiety, to jednak nie najmocniejsza część filmu. Na ekranie zdecydowanie królują panowie. Na pochwałę zasługuje również reżyser. Producentowi, obecnemu na spotkaniu, widzowie zarzucali, że jest w filmie zbyt dużo z amerykańskiego kina, lecz czy to osłabiło film?

– Jestem zwolennikiem kina amerykańskiego, a projekt plakatu wybieraliśmy razem z Dodą i z dystrybutorem. Chciałam, żeby był to powiew świeżości, chociaż nie ukrywam inspiracji Stanami Zjednoczonymi, sam film zresztą bazuje trochę na kinie amerykańskim – mówi Emil Stępień, producent.

Nie mogło również zabraknąć pytania o to czy możemy się spodziewać kolejnej części „Pitbulla”

– Nie wiem. Nie mówię ani tak, ani nie, ale na pewno nie w 2019 roku, być może w 2020 roku, ale niech to pozostanie tajemnicą, najpierw trzeba zebrać budżet i zobaczyć czy ta część wam się spodoba – komentuje Stępień.

Do kolejnej części na pewno jeszcze daleko, ale warto się wybrać na tą, która teraz jest w kinach – „Pitbull. Ostatni pies”. Fani „Pitbulla” powinni być usatysfakcjonowani.


Autor: Adrianna Machalica
Zdjęcia: Zuzanna Kuczyńska, mat. prasowe