- REKLAMA -

Wrocławski Teatr Lalek od początku tego sezonu zaprezentował już trzy premiery. Ostatnią z nich, skierowaną do młodych widzów jest „Drzewo” w reżyserii Bartosza Kurowskiego. Refleksyjna bajka w prosty sposób opowiada o narodzinach, dojrzewaniu i przemijaniu.  

Spektakl Bartosza Kurowskiego to wędrówka do dziecięcych lat. W trakcie oglądania  na myśl przyszły mi urywki wspomnień: mama czy babcia z książką w ręce, Teatr Młodego Widza w niedzielne popołudnie, domowe ciepło i bezpieczeństwo.  Prosta scenografia, stonowane kolory kostiumów i oszczędność formy to właśnie to dawało mi poczucie domowego bezpieczeństwa. Spektakl (dla mnie momentami nudnawy, ale to nie ja byłam targetem) skierowany do maluchów nie wzbudzał nagłych zmian nastroju, nie straszył głośną muzyką. Wręcz przeciwnie. Historia snuła się powoli, a dzieci reagowały z ciekawością na nowe, pojawiające się niespiesznie elementy scenografii – kolorowe kwiaty czy liście.

Na scenie dwie aktorki Agata Cejba i Barbara Pielka opowiadają o pięknym połączeniu emocjonalnym pomiędzy dzieckiem a dorosłym, młodością a dojrzałością, nowym życiem a  przemijaniem. Na podstawie tej relacji obserwujemy też zmiany zachodzące w przyrodzie.  Wszystko, co żywe musi kiedyś umrzeć. Zabawom babci i wnuczki towarzyszy ilustracyjna muzyka wykonywana na żywo przez  Łukasza Matuszyka.

Rodzice, którzy przyprowadzili do teatru własne potomstwo usłyszeli teksty Ewy Szelburg-Zarembiny, Leopolda Staffa, Władysława Broniewskiego czy Juliana Kornhausera. Recytowane przez seniorów wiersze pojawiały się jako projekcje wyświetlane co jakiś czas na ekranach.

„Drzewo” to ciekawa propozycja dla najmłodszych widzów. Warto zaznaczyć, że spektakl został przygotowany z maluchami z przedszkola dla dzieci niesłyszących i słabosłyszących, a aktorki w języku migowym przekazują istotne informacje padające ze sceny.


Autorka: Sabina Misakiewicz