Dwaj Muszkieterowie, a właściwie D’Artagnanów dwóch

Mamy dwóch utalentowanych aktorów. Są nimi Piotr Gawron-Jedlikowski i Piotr Bondyra. Obaj wcielają się w postać D’Artagnana w powstającym właśnie w Capitolu musicalu „Trzej Muszkieterowie” w reżyserii Konrada Imieli. Rozmawiała z nimi Sabina Misakiewicz.

Powiedzcie mi proszę jak to jest grać D’Artgnana ?

PGJ: – No póki, co to jeszcze nie gramy, jeszcze próbujemy, ale jest super. Bardzo się rozwijamy, uczymy się szermierki, mamy próby sceniczne…

PB: – Śpiewu też się uczymy…

PGJ: – No tak, tak. Śpiewu też się uczymy. Właściwie przede wszystkim śpiewu i szermierki. Powoli wchodzimy w relacje leciutko improwizując. Jest naprawdę super.

PB: – Zaczynamy się już czuć jak jeden z Muszkieterów. To jest niesamowita przygoda i szansa dla nas na nauczenie się takich rzeczy, o których nawet nie marzyliśmy. Na przykład bieganie z rapierem. Pamiętam, że za dzieciaka się o tym marzyło, a później marzyło się, żeby wystąpić w filmie, albo w sztuce gdzie się tej broni używa, a że ostatnio się jej w ogóle nie używa, to uważam, że wygraliśmy los na loterii. Coś pięknego. Praca, zabawa i doświadczenie znakomite.

Obaj będziecie grać jedną postać. Nie jesteście zazdrośni o siebie nawzajem, że tamtemu pójdzie lepiej?

PGJ: – To jest najczęściej zadawane pytanie… I jakkolwiek by nie zabrzmiało to dziwnie, ale ja naprawdę nie mam ochoty Bondyry zabić, nawet, jeśli się zdarzy, że to on zagra premierę. A wręcz będę mu klaskał na stojąco.

PB: – I vice wersja.

PGJ: – Tak, vice wersja. A tak serio, to naprawdę nie ma między nami rywalizacji i tak samo jest z naszymi koleżankami Konstancjami czyli Ewą Szlempo i Olą Adamską, które to samo mówią. Gdybym Bondyry nienawidził, to bym mu wsadził igły w buty…

PB: – Albo walcząc na rapiery zdarzyłby się nam wypadek przy pracy.

PGJ: – Poza tym my się znamy, razem studiowaliśmy… na castingu obaj byliśmy tak samo beznadziejni i przez to bardzo się zbliżyliśmy.

PB: – Tak, że sama rozumiesz, nie ma żadnej rywalizacji.

Skoro nie macie nic do powiedzenia o rywalizacji, to powiedzcie, jakim reżyserem jest Konrad Imiela. Czy jest tyranem, rzucającym gromami czy może dobrym wujkiem, który wziął was pod swoje skrzydła i chce wam jak najwięcej dać?

PGJ: – A on to później będzie czytał?

PB: – Dobry wujek jakoś kojarzy się źle… Ani jeden ani drugi.

PGJ: – A tak poważnie, to  praca jest z nim fajna. Konkret.

PB: – Podchodzi do nas z szacunkiem, ciekawością.

PGJ: – I ze spokojem. Nie ma czegoś takiego, że coś już muszę…nie, nie ma. Nie czuję nacisku. Właśnie jest czas na wszystko, na szukanie, na myślenie.  Tak samo zresztą powtarzają nam na śpiewie, że jest czas, że teraz się uczymy.

PB: – Tak, to prawda. Na szermierce też tak to działa, choć tam akurat jak dostaniemy od czasu do czasu porządny „opr”, to od razu lepiej fechtujemy.

PGJ: – W ogóle jest niesamowicie. Może takie banalne słowo, ale najlepiej oddające to, co czuje: czad! Jest Czad!

A dlaczego warto przyjść was oglądać? Co chcielibyście, że widzowie odczuli?

PGJ: – Hmmm

Czy chodzi o to męstwo, przyjaźń, braterstwo?

PB: – Tak, chcielibyśmy to wszystko odświeżyć. Te słowa, które się zdewaluowały, których się nie używa w dzisiejszym świecie. Męstwo? Braterstwo? Owszem istnieje gdzieś bardzo daleko, ale nikt nie ma ochoty w nich uczestniczyć. Te tematy prześlizgują się obok nas, a my siedzimy przy komputerach, nie potrafimy o nic walczyć, bo nam się wydaje, że wszystko musimy mieć podane na tacy. Myślę, że gdyby po tym spektaklu w każdym z nas wydarzyła się taka mała rewolucja, to byłoby cudownie.

PGJ: – A tak bardziej przyziemnie, to ja powiem jeszcze, że spektakl jest na bardzo wysokim poziomie realizowany, znakomite kostiumy, my fechtujący… Naprawdę, jak widz przyjdzie i zasiądzie w fotelu na te raptem siedem godzin, to pomyśli, że to było najlepiej wydane dwieście złotych…

Rozmawiała | Sabina Misakiewicz
Zdjęcie | Teatr Muzyczny Capitol

(rozmowa odbyła się tuż po rozpoczęciu prób scenicznych)

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł„Psiunio” – komedia w gwiazdorskiej obsadzie
Następny artykułDzielnice Wrocławia 48/2015
Pedagog, dziennikarz i animator kultury. Zakochana w teatrze. Jako reżyser postawiła pierwsze kroki, jednak wciąż uczy się chodzić. Swoimi tekstami dodaje teatralnym wydarzeniom emocjonalnego wymiaru i piękna.