W ramach cyklu  Teatroteka w Dolnośląskim Centrum Filmowym 26 kwietnia 2018 r. odbyła się  wrocławska premierę ekranizacji sztuki pisarki Agnieszki Wolny-Hamkało „Dzień dobry wszyscy umrzemy”. Joanna Kaczmarek, reżyserka zaprosiła do pracy cenionych aktorów polskiego kina. Na ekranie można było oglądać Katarzynę Herman, Martę Nieradkiewicz czy Krzysztofa Stroińskiego. 
Joanna Kaczmarek wybrała do realizacji spektaklu całkiem zgrabny zespół aktorski. Nikt nie zawodzi. Niewielkie role są mocno skonstruowane, klarowne, zabawne w swoim zagubieniu. Nie można się na nich napatrzeć i nasłuchać. Bohaterowie sztuki Agnieszki Wolny-Hamkało symbolizują w pewnym stopniu przekruj społeczeństawa. Mamy kelnerkę (Marata Nierdakiewicz), barmana (Potr Żurawski), pisarza (Marcin Stroiński), malarkę (Marieta Żukowska), kloszarda (Jacek Beler), taksówkarza (Tomasz Sapryk), celebrytę (Rafał Maćkowiak), naukowca (Sławomir Grzymkowski) i kobietę (Katarzyna Herman). O nie, jest jeszcze postczłowiek (Rafał Rutkowski) z wbudowaną w oko kamerą – jedyny przedstawiciel tego, co nadeszło. Wszyscy wydają się być zagubieni w świecie, w którym żyją (oprócz postczłowieka i celebryty). Jest rok 2040. Barman żyje cudzym życiem, ktore przejął od właściciela wynajmowanego mieszkania. Przejął nie tylko jego życie, ale też jego język, książkę, którą musi za niego skończyć i jego kobietę. Malarka jest zwiewna i delikatna jak mimoza na wietrze i cierpi z jakiegoś jej tyko znanego powodu, pewnie nie spełnia się artystycznie. Stary pisarz ubolewa nad tym nowym światem, w którym ludzkie relacje spłycają sie do uprawiania seksu i nikt już się kocha.  Nikt też nie mówi o emocjach i uczuciach bo powstały maszyny do wyrażania tych bzdur. Naukowiec pracuje nad teoria końca świata i doszukuje się wszędzie znaków ten koniec zapowiadających. Kloszard wciąż milczy i nie czuje się na siłach by aspirować do grupy zasiadającej przy barze. Taksiarz, jak to taksiarz zna wszystkie miejskie plotki i sporo nadużywa. Tylko odrobine więcej niż inni. Grupa spotyka się w barze Szklana Pogoda i przy szklaneczce wiśniówki roztrząsa problemy egzystencjalne. Każdy na swoją modłę i według swoich potrzeb.

Przed projekcją autorka sztuki powiedziała, że ekranizacja jej tekstu nie jest filmowa tylko teatralna, że dialogi są teatralne, bo to tekst na scenę nie do filmu. Nie stanowiło to absolutnie żadnej przeszkody w odbiorze. Dialogi były dowcipne, co dodawało lekości tej katastroficznej wizji przyszłości. W jej futurystycznym obrazie liczy się bowiem tylko to, jak kto jest „zrobiony”, czy dba o niejedzenie roślin i glutenu. Jeśli ktoś nie stosuje się do zasad ogółu, może usłyszeć pod swoim adresem wiązankę niewybrednych wyzwisk, jak w przypadku pisarza i wymyślającego mu celebryty, walczącego o prawa roślin. Odarty z emocji świat pochłania resztki wspomnień, jakie naszym bohaterom pozostały ze starego życia. Już niewielu umie ze sobą rozmawiać, ot tak zwyczajnie. Wszystkie aspekty życia stają się materiałem do mediów. Nawet, gdy ktoś zostaje przyłapany na samobójstwie nie ma po co go ratować, ale warto zadać mu kilka pytań tuż przed śmiercią – to będzie chwytliwe.

Agnieszka WolnyHamkało swoim tekstem uwypukla rzeczywistość, nie tyle nadciągająca ale tę, która już w pewnym stopniu nas otacza. Żyje się życie na portalach społecznościowych, coraz trudniej nawiązac kontak z żywym człowiekiem. Wygodniej i bezpeczniej jest to robić z przed ekranu komputera czy telefonu. Smutne.


Autorka: Sabina Misakiewicz