- REKLAMA -
Eleven Bike Fest

„Dżungla” – najnowsza produkcja we Wrocławskim Teatrze Lalek skierowana jest do widowni tej najmłodszej, w wieku od pół do dwóch i pół roku. Spektakl Alicji Morowskiej-Rubczak i Barbary Małeckiej to bogata plastycznie i muzycznie podróż w głąb amazońskiej dżungli. 

Króciutka wizyta w świecie dźwięków i kolorów wyczarowanym przez reżyserkę Alicję Morawską-Rubczak i scenografkę  Barbarę Małecką to czas na chwilę refleksji. Szczególnie dla starszych widzów, dla rodziców przyprowadzających do teatru swoje pociechy. Zaś dla tych najmłodszych bezpieczny moment zapoznania się ze światem odległym i pięknym. Rzeczona refleksja ma dotyczyć kontaktu człowieka z naturą oferującą mu swoje bogactwo: zwierzęta, roślinność, dźwięki i kolory. Bo tenże właśnie człowiek od najmłodszych lat powinien dostrzegać, to co natura mu daje i korzystać z tego w sposób pozwalający jej na swobodne istnienie. Takie zdaje się jest przesłanie Alicji Morowskiej-Rubczak reżyserki „Dżungli”.

Opowieść jest prosta. Przy akompaniamencie aktorek i ich śpiewie na maleńką scenę wprowadzane są rożne przedmioty-instrumenty naśladujące odgłosy natury: skrzeczenie tukanów, mruczenie leniwców czy mrówkojadów oraz innych mieszkańców tego pięknego zakątka ziemi. Historia płynie leniwie, nie ma gwałtownych zwrotów akcji bo i jakby samej akcji fabularnej nie ma. Widzowie zapoznają się kolejno z mieszkańcami amazońskiego lasu i słuchają jego odgłosów. Lalki wprowadzanych zwierząt (tukan, leniwiec i mrówkojad) wykonane są z wielką precyzją. W inscenizacji jednak pewien spokój na krótką chwilę burzy zbyt nagła zmian świateł. Zastanawiam się czy można przeprowadzić te zmiany delikatniej, tak by nie wywołały wśród najmłodszych uczestników spektaklu płaczu czy  strachu. Oczywiście migającymi kolorowo światłami większość była zachwycona. Nieliczni niestety płakali i tracili chwilowo zainteresowanie opowieścią na rzecz wtulenia się w ramiona uspokajającej mamy czy taty. Kluczową była tu piękna muzyka Wacława Zimpela.  Kojąco działała pieśń „Pacha mama”(czyli Matka Ziemia) śpiewana w języku Inków, jak i taniec trzech aktorek  Irminy Praszyńskiej, Anny Bajer i Agaty Cejby, które delikatnie kołysząc się w jej rytmie wypełniały powierzone im zadanie przybliżenia widzom natury.

Czas spędzony w WTL na oglądaniu „Dżungli” to dobry czas. Tu wszelkie reakcje maleńkich widzów są dopuszczalne i nikt nikogo z powodu płaczu czy głośnego śmiechu nie wyprosi. Nawet można w trakcie spektaklu ukradkiem wejść na scenę… byle nie dać się złapać.


Autorka: Sabina Misakiewicz
Zdjęcie: Archiwum WTL