- KARTKA Z KALENDARZA - 19 LIPCA -


- REKLAMA -

Być może jest to lizanie wizerunkowych ran po aferach lootboxowych, być może jest to wprowadzanie drobnymi krokami nowej polityki posprzedażowej u wydawcy. 

EA ostatnimi czasy oberwało wizerunkowo i to dosyć ostro. Jeśli lootboxy umeiszczane w grach zaczynają być tematem debaty politycznej, to onzacza jedynie, że ktoś przesadził z taką implementacją i tyle. Wraz z zapowiedzeniem Battlefielda V (premiera planowana na 19 października) wydawca wyraźnie określił swoje stanowisko zarówno w kwestii lootboxów (które teraz będą farbowane w taki sposób, aby nadal mogły zasilać przypływ gotówki, ale nie wpływać na rozgrywkę) jak i względem płatnych dodatków do swoich gier (najnowsza część serii będzie jednocześnie wersją z przepustką premium – innymi słowy, jeśli DICE stworzy jakikś dodatek, to każdy, kto kupił grę dostanie go za darmo).

Teraz, by powoli przyzwyczajać graczy do tego, że pieniądze wydać można na przykład na jedzenie, a nie kolejne DLC, EA drugi raz rozdaje dodatki do dwóch cześci serii za darmo. Pierwszy z nich to Drugie uderzenie do czwórki, drugie to Niespokojne wody dla części pierwszowojennej. Czy jest się z czego cieszyć? DLC same w sobie są dosyć bogate w dodatkowe treści, sama zmiana kursu wydawcy też powinna być rozpatrywana in plus. Pozostaje mieć tylko pytania kiedy EA zmieni zdanie oraz czemu dopiero teraz ktoś u giganta pochylił się nad wizerunkiem.


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: mat. prod.