- REKLAMA -

Najpierw grali posthardore. Dzisiaj ich twórczość skręciła raczej w kierunku electro rocka, co nie oznacza, że zupełnie odcięli się od początków zespołu i porzucili gitary na rzecz syntezatorów. Ich ostatni krążek wyraźnie jednak daje do zrozumienia, że z Enter Shikari, które wprawiało sąsiadki w podejrzenia, iż jesteś satanistą pora się pożegnać.

Dla zaznaczenia różnicy pomiędzy starym, a nowym zamieszczam teledysk do Sorry You’re Not A Winner, od którego zacząłem przygodę z tym zespołem.

The Spark to zupełnie inne doznanie muzyczne niż te przedstawione powyżej. Więcej tu syntezatorów i mniej ostrych riffów oraz growlu. Zamiast energii do skakania, krzyczenia i rozwalania wszystkiego wokół jest tu już tylko energia do skakania. Zaznaczę jednak, że to nic złego. Czemu? Bo dawka tej energii jest taka, że morda po prostu nadal wykrzywia się u mnie w uśmiech. Płyta to jedno wielkie zróżnicowanie, bo znajdziemy tu zarówno wokalizy rodem z Queen, jak i balladę w stylistyce nawiązującą do Coldplay. Zatem pomimo drastycznej zmiany stylu The Spark to krążek godny uwagi. Zarówno pod względem instrumentalnym, jak i tekstowym. Wręcz idealna muzyka na przygnębiające, aczkolwiek coraz krótsze zimowe wieczory.


Autor: Patryk Rudnicki

Zdjęcie: okładka płyty, mat. pras.