EURO 2016: Anglia – Walia

W meczu grupy B piłkarskich mistrzostw Europy Anglia pokonała Walię 2:1 (0:1) po bramkach super rezerwowych: Jamie Vardy’ego i Daniela Sturridge’a. Dla Walijczyków trafił niezawodny Gareth Bale.


KOMENTUJEMY DLA WAS KAŻDY MECZ

Tabele, terminarz, składy i relacje znajdziecie TUTAJ


 

*

OKIEM ANGLIKA

Roy Hodgson nie uległ presji angielskich mediów i posłał na bój z Walijczykami ten sam skład, który nie był w stanie dowieźć zwycięstwa nad Rosją. Na swoją szansę czekał wciąż Jamie Vardy. Jak się miało okazać jego wejście odmieniło mecz.

Obie drużyny rozpoczęły spokojnie, ale szybko impas mogli przełamać Anglicy. Dośrodkowanie Adama Lallany z prawej strony boiska dotarło do schodzącego Raheema Sterlinga, ale pomocnik City nie potrafił zmieścić piłki w bramce. Anglicy przeważali w pierwszej połowie, ale nie przekładało się to na sytuacje podbramkowe, choć warta do odnotowania jest sytuacja Chrisa Smallinga i jego główka w 36. minucie.

Przyszła 42. minuta i rzut wolny Garetha Bale’a. A Bale plus rzut wolny to pewny gol. Uprawnione jest jednak twierdzenie, że bardzo pomógł Joe Hart.

Drugą połowę Anglicy rozpoczęli bez Harry’ego Kane’a i Sterlinga, a na boisku zameldowali się Vardy i Sturridge. Dość szybko osiągnęli swój cel, jakim było strzelenie bramki wyrównującej. Instynktem strzeleckim popisał napastnik mistrza Anglii z Leicester, który wykorzystał „podanie” Ashley Williamsa i z najbliższej odległości pokonał Wayne’a Henneseya.

Anglicy całkowicie przejęli kontrolę nad meczem. Zrobili coś czego, nie zrobili w Marsylii z Rosją. Kilkukrotnie groźnie uderzali Sturridge czy Dele Alli, ale swoją bramkę zaczarował Hennesey. W międzyczasie na boisko wszedł Marcus Rushford.

I gdy wydawało się, że Walijczycy wywalczą remis przytomność w polu karnym wykorzystał Sturridge.

Anglicy uszli z życiem w tym meczu. Ciągle brakuje im jednak konkretów i wykorzystywania stwarzanych sytuacji. Ale tym meczem turniej otworzył dla siebie Jamie Vardy. Dla przyszłych rywali Anglików to zła informacja.

OKIEM WALIJCZYKA

Jeszcze przed meczem było wiadomo, że Walia będzie nastawiona na defensywę. Trener Chris Coleman wprowadził zmiany w stosunku do spotkania ze Słowacją. Do bramki wrócił Wayne Henessey, w ataku zaczął Hal Robson-Kanu, a w pomocy Joe Ledley. Pierwsza połowa wyglądała tak, jak można było sobie wyobrazić. Walia mądrze się broniła, dobrze bronił Henessey. I w 41. minucie wydarzyło się coś niesamowitego. Do rzutu wolnego z okolic 30. metra podszedł Gareth Bale. Uderzył mocno i płasko obok muru, zupełnie jak w spotkaniu ze Słowacją. I znów zaskoczył bramkarza, tym razem Joe Harta. I z niczego zrobiło się 1:0 dla Walii.

W drugiej połowie Walia nie zmieniała planu gry, no bo po co zmieniać coś, co działało? Ale działało tylko do 56 minuty. Zamieszanie w polu karnym Walijczyków wykorzystał Jamie Vardy, który z najbliższej odległości pokonał bramkarza. Jak wykazały powtórki asystował mu kapitan Walii, Ashley Williams, który niefortunnie odbił piłkę głową. Stracona bramka wystarczyła na trzyminutowy zryw reprezentacji Walii. Później widać było że Garethowi Bale’owi i spółce odpowiada taki wynik. W związku z tym Walia już zupełnie zamknęła się na własnej połowie. Ale to nie wystarczyło. W 92. minucie Daniel Sturridge wepchnął piłkę do bramki Walii, znów wykorzystując zamieszanie w polu karnym rywali. Po tej bramce Walia nie miała już czasu, żeby skutecznie zaatakować. Spróbował jeszcze Bale, ale jego strzał głową minął słupek bramki Anglików. Porażka, choć remis był blisko. O wszystkim będzie decydował mecz z Rosją.

 

*

Stade Bollaert-Delelis, Lens

Anglia – Walia

Anglia: Joe Hart – Kyle Walker, Chris Smalling, Gary Cahill, Danny Rose – Eric Dier, Dele Alli, Wayne Rooney, Adam Lallana, Raheem Sterling – Harry Kane

Walia: Wayne Hennesey – James Chester, Ashley Williams, Ben Davies, Neil Taylor – Chris Gunter,  Joe Ledley (67. 67 David Edwards), Joe Allen, Aaron Ramsey  – Gareth Bale, Hal Robson-Kanu (72. Jonathan Williams)

Sędziował: Felix Brych
Żółte kartki: Ben Davies
Widzów:
35 000

Autorzy| Bartosz Marchewka i Wojciech Klich