Euro 2016: Rumunia – Albania

W ostatniej kolejce w grupie A Rumunia niespodziewanie przegrała z Albanią 0:1. Tym samym Albania zakończyła zmagania na trzecim miejscu, natomiast Rumunia na ostatnim.


KOMENTUJEMY DLA WAS KAŻDY MECZ

Tabele, terminarz, składy i relacje znajdziecie TUTAJ.


*

OKIEM RUMUNA

Rumuni przed tym meczem mieli jasny cel. Wygrać i spróbować przeskoczyć w tabeli Szwajcarów. I rzeczywiście trzeba przyznać, pierwsze dwadzieścia minut Rumuni grali bardzo zmotywowani. Już w 5. minucie groźnie uderzał Ovidiu Hoban, ale jego strzał obronił Etrit Berisha. Chwilę później z woleja, bardzo efektownie, próbował Bogdan Stancu, ale trafił wprost w albańskiego bramkarza. W 20. minucie coś się jednak zepsuło. Albańczycy zaczęli atakować, nie pozwalali też Rumunom na swobodną grę na ich połowie. Reprezentacja Rumuni zaczęła się gubić. Parę razy pewnie interweniował Ciprian Tatarusanu i rumuński golkiper wydawał się pewnym punktem swojego zespołu. Jednak w 43. minucie Tatarusanu fatalnie obliczył lot piłki, wyszedł do dośrodkowania, którego nie sięgnął. Jego błąd wykorzystał Armando Sadiku. Rumunia w przerwie potrzebowała kubła z zimną wodą.

W drugiej połowie na boisko wyszedł Lucian Sanmartean. Miał pomóc w rozegraniu w środku pola. I choć przewaga Rumunii była widoczna gołym okiem, to jednak nic z ich akcji nie wynikało. Raz po raz niecelnie uderzał Nicolae Stanciu, innym razem w bramkę nie potrafił trafić Gabriel Torje. Najbliżej zdobycia gola był Florin Andone, który trafił po pięknej „klepce” w poprzeczkę albańskiej bramki. Do końca groźnie kontrowała Albania, Rumuni w ataku byli bezbarwni. I to, co miało być niemożliwe, stało się faktem. Rumunia odpada z turnieju już po fazie grupowej.

*

OKIEM ALBAŃCZYKA

Żeby marzyć o awansie Albańczycy musieli to spotkanie wygrać. W podobnej sytuacji znajdowali się Rumunii i to oni na początku prezentowali się lepiej. Co chwilę próbowali, a to dośrodkowań, a to strzałów, jednak wszystko spełzało na niczym. Jak konkretnie przeprowadzać akcje ofensywne pokazali w 23 minucie Albańczycy. Po kapitalnym podaniu na pustą bramkę nie trafił Ermir Lenjani. Gol, jednak i tak nie zostałby uznany z powodu pozycji spalonej zawodnika FC Nantes. Ta okazja dodała czerwono- czarnym skrzydeł, czego efektem było trafienie Armando Sadiku w 43 minucie. Długie podanie w pole karne posłał Ledian Memushaj, które świetnie głową wykończył napastnik FC Vaduz. Mieliśmy okazję, dzięki temu oglądać pierwszego gola zdobytego przez Albańczyków na imprezie rangi mistrzowskiej. Do przerwy niespodziewane 1:0 dla podopiecznych Gianniego de Biasi.

Po zmianie stron czerwono-czarni cofnęli się do obrony, przez co Rumunom bardzo ciężko było przedrzeć się w „szesnastkę” rywala. Życia nie ułatwiali im również sędziowie, którzy w 72 minucie niesłusznie dopatrzyli się spalonego Florina Andone. Kwadrans przed końcem spotkania ten sam piłkarz po ładnej akcji trafił w poprzeczkę. Solidnie spisująca się obrona podopiecznych de Biasiego nie pozwoliła na nic więcej i pierwsze historyczne zwycięstwo Albanii na wielkiej imprezie stało się faktem.

RumuniaAlbania 0:1 (0:1)

Sadiku 43′

Rumunia: Ciprian Tatarusanu – Alexandru Matel, Vlad Chiriches, Dragos Grigore, Christian Sapunaru – Ovidiu Hoban, Andrei Prepelita (46′ Lucian Sanmartean) – Bogdan Stancu, Nicolae Stanciu, Adrian Popa (68′ Florin Andone) – Denis Alibec (57′ Gabriel Torje)

Albania: Etrit Berisha – Ansi Agolli, Mergim Mavraj, Arlind Ajeti, Elseid Hysaj – Ermir Lenjani (77′ Odise Roshi), Ledian Memushaj, Migjen Basha (83′ Lorik Cana), Amir Abrashi, Andi Lila – Armando Sadiku (59′ Bekim Balaj)

Żółte kartki: Matel, Sapunaru, Torje – Hysaj, Basha, Memushaj

Sędzia: Pavel Kraloviec (Czechy)

Widzów: 49 752

fot. Polsat Sport

Autorzy: Wojciech Klich i Marcin Paluch