Euro2016: Francja – Rumunia

Mecz otwarcia mistrzostw Europy na Stade de France, Saint-Denis zakończył się zwycięstwem gospodarzy – Francuzów nad Rumunami 2:1.


KOMENTUJEMY DLA WAS KAŻDY MECZ

Tabele, terminarz, składy i relacje znajdziecie TUTAJ


*

OKIEM FRANCUZA

Reprezentacja Francji po emocjonującej końcówce spotkania wygrała z Rumunią 2:1 w meczu otwarcia Euro 2016. Pierwsza połowa meczu to ostrożne wymiany i badanie się obu drużyn. Ożywienie nastąpiło w drugich 45 minutach. Przytomnie w polu karnym zachował się Olivier Giroud i mimo asysty bramkarza, strzałem tylną częścią głowy zdołał umieścić piłkę w siatce. Wyrównanie nastąpiło niedługo później. W polu karnym źle zachował się obrońca Tricolores Patric Evra, który przewrócił Nicole Stanciu i sędzia podyktował rzut karny dla Rumunii. Bogdan Stancu „jedenastkę” zamienił na bramkę. Zwycięstwo w ostatnich minutach zapewnił gospodarzom Dimitri Payet, po fantastycznym strzale lewą nogą w samo okienko bramki strzeżonej przez Cipriana Tatarusanu. Francja wygrała swoje pierwsze spotkanie z drodze o tytuł, a reprezentacja Rumunii swoich szans musi szukać w pozostałych meczach grupy A.

Podopieczni Didiera Deschampsa, kreowani na głównych faworytów imprezy, rozpoczęli swoje zmagania z turniejem dosyć topornie. Po pierwszej połowie meczu nikt nie miał prawa przewidywać gładkiego zwycięstwa nad spadkobiercami Gheorghe Hagiego, mimo sporej liczby okazji podbramkowych Les Bleus. Ewidentnie coś się nie układało. Rumunii potwierdzili swoją prawdziwą siłę z eliminacji, podczas których nie przegrali ani jednego meczu, tracąc jedynie dwie bramki. Sama Francja nie grała z pewnością takiej piłki, jaką grać jest w stanie, choć szczerze trzeba przyznać, że przeciwnicy zrobili wszystko, by nie dać rozwinąć jej skrzydeł. Jednak fantastyczny strzał Payet był już nie do zatrzymania.

Bez wątpienia większe oczekiwania co do gry były wobec Antoine Griezmanna i Paula Pogby. Selekcjoner zmieniając ich jeszcze w trakcie spotkania pokazał, że od swoich filarów oczekuje znacznie więcej. Oby był to dla nich motywacyjny kop w dalszej fazie turnieju.

*

OKIEM RUMUNA

Mecz otwarcia, pomimo przegranej, zdecydowanie należy zaliczyć do udanych. Bardzo dobra pierwsza połowa w wykonaniu Rumunów. Wbrew oczekiwaniom trener Anghel Iordanescu postanowił zagrać agresywnie, co skutkowało dwiema groźnymi sytuacjami już w pierwszych pięciu minutach spotkania. Przed szansą na zapewnienie prowadzenia stanął Bogdan Stancu, niestety z dwóch metrów trafił prosto w Hugo Llorisa. Bramka w początkowej fazie mogłaby sporo namieszać. Rumunia już od pierwszych minut pokazała serce do walki. Udowodniła, że nie zamierza ustępować nawet przed tak trudnym przeciwnikiem, jakim z pewnością są Francuzi – zdecydowani faworyci spotkania. Do połowy w liczbie oddanych strzałów Trójkolorowi zdecydowanie dominowali (7-3). Mogli pochwalić się także większą liczbą podań, czy posiadaniem piłki, jednak to piłkarze Iordanescu byli bohaterami. Zaciekle odpierali rywali, cofając cały zespół do obrony, i co najważniejsze, podejmowali próby ataku, kiedy tylko nadarzyła się okazja.

Od początku drugiej części spotkania Rumuni ponownie ruszyli do ataku. Nicole Stanciu dośrodkował w pole karne i Bogdan Stancu stanął przed kolejną szansą na zmianę wyniku: groźny strzał był jednak niecelny. Pierwsza stracona bramka: Olivier Giroud wygrał pojedynek z Ciprianem Tatarusanu i w 58. minucie głową umieścił piłkę w siatce. Rumunia nie odpuściła i już w 65. minucie sędzia wskazał na rzut karny. Po faulu na Nicole Stanciu, Bogdan Stancu stanął przed trzecią szansą i tym razem ją wykorzystał i wyrównał wynik spotkania. Ostatnie dwadzieścia minut zostało zdominowane przez Francuzów. Podopieczni Iordanescu nie odpuszczali, cały czas z zaangażowaniem odpierali kolejne ataki. Gra robiła się nerwowa. Będąc przy piłce starali się ją przede wszystkim utrzymać i dowieźć remis do końca. Ostatecznie w 89. minucie Rumunów dobił Dimitri Payet, który zdobył zwycięskiego gola. Pozostał niedosyt. Walczyli dzielnie, jednak w końcówce zabrakło tej agresji z początku spotkania. Wierzyli w dobry, pewny remis i to ich ostatecznie zgubiło. Udowodnili jednak, że nie można ich lekceważyć. W kolejnych meczach mogą jeszcze zaskoczyć.

*

Francja – Rumunia 2:1 (0:0)

1:0 Giroud 58′
1:1 Stancu 66′ z karnego
2:1 Payet 89′

Francja: Hugo Lloris – Bacary Sagna, Adil Rami, Laurent Koscielny, Patrice Evra – N’Golo Kante, Paul Pogba (77. Antoine Martial), Blaise Matuidi – – Antoine Griezmann (66. Kingsley Coman), Olivier Giroud, Dmitri Payet.

Rumunia: Ciprian Tatarusanu – Cristian Sapunaru, Vlad Chiriches, Dragos Grigore, Razvan Rat – Nicole Stanciu, Ovidiu Hoban, Mihail Pintilii – Adrian Popa, Florin Andone (61. Denis Alibec), Bogdan Stancu (72. Alexandru Chipciu).
Sędziował: Viktor Kassai (Węgry)
Żółte kartki: Giroud – Chiriches, Rat
Widzów: 80 000

Autorzy | Radosław Sikora i Patryk Wolny