Everything z szansą na Oscara

Stało się, pierwsza w historii gra elektroniczna ma możliwość walki o nagrodę Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej – pisze Patryk Wolny.

David O’Reilly, irlandzki reżyser kilku filmów krótkometrażowych, oraz twórca dwóch gier został wyróżniony na festiwalu Vienna Independent Shorts nagrodą „Jury Prize – Animation”, umożliwiło to tym samym Everything – nagrodzonej produkcji –  walkę o prestiżowego Oscara w kategorii krótkometrażowej animacji.

Everything, zgodnie z informacjami zawartymi na stronie VIS, jako laureat stoi ponad rozrywką, ma wyraźne motywy poetyckie i filozoficzne, służy celom naukowym wygłaszając istotne tezy polityczne, które z kolei pozwalają odbiorcy zdobywać nowe perspektywy na otaczający świat. Prestiżowe wyróżnienie to niemały zaszczyt dla twórców, bowiem już wkrótce może okazać się, że to pierwszy krok w całkiem nowym rozdziale elektronicznej rozrywki.

Everything znaczy wszystko

Dosłownie. Wyobraźcie sobie podróż, rozpoczętą od pojedynczego atomu, przez płatek śniegu, owcę, szpital, planetę by zatrzymać się na całym wszechświecie. Można pokusić się o stwierdzenie, że Everything to nie tylko gra, a próba podjęcia egzystencjonalnych dyskusji na filozoficzne tematy.

Poszczególne przedmioty poruszają się, uczestnicząc w życiu całego wszechświata, mogą się ze sobą łączyć, a w grupach wykonywać ruchy przypominające taniec, który jednocześnie pełni funkcję seksu, niezbędnego do rozmnażania. I tak stajemy przed możliwością wykreowana kilku planet, które wirując wokół powołają do życia całkiem nową planetę. Całość natomiast odbędzie się na jednej z ulic wiejskiego miasteczka. W ten sposób wykreowane przez nas światy zaistnieją w ramach innego świata.

Gdyby tego było mało, na naszej nowo narodzonej planecie cały proces może się powtórzyć, a kiedy postanowimy wcielić się w kamień znajdujący się na niej, on może zapragnąć podzielić się z nami swoimi przemyśleniami, oznajmiając nam, że na przykład czuje się samotny. Kluczowa okazje się możliwość samoistnego życia – funkcja automatycznej gry, która będzie trwać, rozgrywać się (w nieskończoność) bez konieczności podejmowania jakichkolwiek akcji ze strony widza. Wystarczy włączyć. Tysiące wirtualnych obiektów postarają się odnaleźć odpowiedź na pytanie o sens własnego istnienia. Brzmi znajomo?

Całość uzupełniają wykłady, nieżyjącego już, filozofa Alana Wattsa, który podczas rozrywki przybliży nam filozoficzne nurty. Stanowi on istotny element gry co najlepiej oddaje cytat z jego książki pt.: „Kim Jestem?”:

My nie przychodzimy na ten świat, my wyłaniamy się z niego, tak jak liście z drzewa. Każda jednostka jest przejawem całości królestwa natury: unikalnym aktem całego wszechświata.

Mountain, opowieść samotnej góry

Zanim jednak David O’Reilly powołał do życia Everything, zaoferował nam możliwość spełnienia naszych marzeń o byciu górą. Nie byle jaką, Mountain, bo tak nazywa się jego pierwsza gra, to symulator zawieszonej w próżni masy, którą możemy obserwować, podziwiając jak dzięki naturze stara się ona przekazać nam swoje emocje. Zmiany przebiegające w roślinności, która wraz z biegiem czasu umiera tylko po to by móc narodzić się na nowo symbolizują cykl życia.

Mountain to, ponownie, filozoficzna zabawa w widza, który jedyne do czego jest zdolny to obserwacja i wysnuwanie wniosków. Pozornie analizowanie zmian zachodzących na powierzchni naszego ogromnego pupila może wydawać się nie tylko nudne, co wręcz pozbawione sensu. Większość osób odpalających grę za pośrednictwem Steam nie poświęciła jej więcej niż kilka godzin. Jednak, gdyby tak sięgnąć do samego jądra pomysłu i spojrzeć, np. na osiągnięcia możliwe do zdobycia, szybko odnajdziemy drugie dno, które może okazać się bodźcem do jeszcze poważniejszych debat egzystencjalnych. Jednym z takich osiągnięć jest: „I’m Thinking. Mountain thinks”.

Nie potrafię znaleźć dobrej odpowiedzi na pytanie o sens i potrzebę tworzenia takich projektów. Liczne nagrody udowadniają, że gdzieś tam istnieje zapotrzebowanie na ten specyficzny rodzaj rozrywki, z drugiej strony jednak podobne wyróżnienia można traktować jako wybryki, czy nawet żarty.

Na zakończenie przytoczę krótką recenzję Mountain autorstwa użytkownika kamdz ze społeczności platformy Steam:

Mountain is love. Mountain is life.


Autor: Patryk Wolny