- REKLAMA -

Rozsmakowałem się w rzadkiej możliwości, która została mi dana, czyli w życiu życiem umysłu. Ale wiem, że potrzebuję swojego ciała i że to, co mam, nie będzie trwało wiecznie – powiedział Stephen Hawking: fizyk, twórca przełomowych teorii, ikona nauki i popkultury. Człowiek, który całym swoim życiem pokazał, że prawdziwa pasja nie zna granic, a tam, gdzie jest potrzeba, znajdzie się również możliwość. Żegnamy go z wielkim żalem.

Odkąd w środę rano serwisy informacyjne podały wiadomość o śmierci profesora Hawkinga – Einsteina naszych czasów – dziennikarze na całym świecie napisali o nim już chyba wszystko. Tłumaczyli wyjątkowe osiągnięcia naukowe, jak promieniowanie czarnych dziur czy prace dotyczące grawitacji kwantowej. Rozpisywali się o jego niezwykłym życiu, które – mimo przeciwności – było bogate, różnorodne i niezwykłe. Hawking, u którego w wieku zaledwie 21 lat zdiagnozowano stwardnienie zanikowe boczne, nieuleczalną chorobę neurologiczną powodującą stopniową utratę sprawności ruchowej, chorobę, która według lekarzy miała go pokonać w dwa lata, przeżył rokowania o ponad pół wieku. I choć w okresie tuż po diagnozie zmagał się z głęboką depresję, nadużywał również alkoholu, to w końcu podniósł się i przeżył swoje życie z pasją, której zdrowi powinni mu zazdrościć.

W 2014 roku w kinach pojawił się znakomity film „Teoria wszystkiego”, opowiadający o życiu, pracy i chorobie naukowca z punktu widzenia jego żony. Po premierze obrazu Stephen Hawking napisał na swoim koncie na Facebooku:  Chociaż jestem poważnie niepełnosprawny, udało mi sie odnieść sukces w nauce i w życiu. Podróżowałem po świecie, byłem na Antarktydzie i na Wyspach Wielkanocnych, dano mi możliwość zejścia głęboko pod powierzchnię wody w łodzi podwodnej i lotu wysoko ponad chmurami w zerowej grawitacji. Pewnego dnia, mam nadzieję, uda mi się polecieć w kosmos.

Tego ostatniego marzenia nie udało mu sie spełnić, choć Richard Branson i jego Virgin Galactic zaoferował naukowcowi darmowy lot w Kosmos na pokładzie swojego statku. Nie podano jeszcze informacji o formie pochówku kosmologa, być może, podobnie jak w przypadku twórcy Star Treka Gene’a Roddenberry’ego, prochy Stephena Hawkinga zostaną wyniesione w przestrzeń kosmiczną. Myślę, że byłby to godny pochówek dla człowieka, który choć był przykuty do wózka, w swojej głowie podróżował w najdalsze obszary galaktyki.

Dla mnie samej Stephen Hawking był człowiekiem, który całym sobą udowodnił, że ludzka myśl jest silniejsza niż ograniczenia ciała. Uwielbiałam oglądać jego wystąpienia, na których z pasją opowiadał o Wszechświecie, fizyce i codzienności. Lekkość, z jaką mówił o najtrudniejszych zagadnieniach, świadczyła o tym, że to, co dla przeciętnego człowieka jest tematem nie do przejścia, dla niego było jedynie dziecięcą zabawą. Jego ogromne poczucie humoru i dystans do samego siebie fascynowały. Chyba ostatnim dowcipem, jaki zrobił, był dzień, w którym odszedł z tego świata: Międzynarodowy Dzień Liczby Pi oraz dzień urodzin Alberta Einsteina.  Właśnie tak chcę go zapamiętać, jako uśmiechniętego, radosnego człowieka, który powtarzał swoim studentom: bądźcie ciekawi.

Wy też bądźcie ciekawi. Niech nasza codzienna ciekawość życia w każdym jego przejawie będzie hołdem dla człowieka, którego umysł był silniejszy niż ograniczenia ciała.


Autorka: Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka