Za nami 3. Festiwal Aktorstwa Filmowego. Poznaliśmy nagrodzonych „Złotymi Szczeniakami” o czym pisaliśmy w ubiegłym tygodniu, a z Heleną Sujecką przeprowadziliśmy wywiad. Teraz złapaliśmy oddech po nadmiarze wrażeń i postanowiliśmy dodać jeszcze kilka zdań Marcina Walencika. I zaprezentować ostatnią galerię zdjęć.

- REKLAMA -

Po obejrzeniu wielu filmów w ramach Festiwalu Aktorstwa Filmowego im. Tadeusza Szymkowa nasuwa mi się jednoznacznie myśl, że polskie kino zmierza obecnie w kierunku odwrotnym niż kino polskie na początku XXI wieku. W moich oczach staje się kinem odważnym, będące głosem w dyskusji o sprawach trudnych, ale i błahych, odchodzącym od polskich ikon kina lat ubiegłych, dając szanse młodym i zdolnym aktorom do zaprezentowania swojego potencjału na ekranie. Jest to również kino, które nie boi się odejścia od kina „popcornowego”. Kino, w którym zarówno, reżyserzy, jak i scenarzyści nie boją się kręcić filmów, dla wąskiej wysublimowanej liczby odbiorców. Co do sfery stricte aktorskiej, to dla mnie osobiście wielkim odkryciem festiwalu jest Piotr Głowacki, człowiek, który pojawił się w kilku polskich filmach jako aktor drugo-, a nawet trzecioplanowy. Tak było też w przypadku „Obywatela”. Jego pojawienie się na ekranie zapada jednak głęboko w pamięci, tak jak w przypadku Janusza Chabiora, który kiedy pojawia się w filmie to każdy widz z miejsca go kojarzy, ale nikt nie wie jak on się nazywa. Wydaje się, że po zdobyciu nagrody Złotego Szczeniaka w kategorii najlepsza drugoplanowa rola męska, za postać pułkownika Bońki w „Służbach specjalnych” Chabior zdefiniował siebie na nowo.

Autor | Marcin Walencik
Zdjęcia | BTW photographers Maziarz/Rajter

 

Zdjęcia ze spotkania w Centrum Technologii Audiowizualnych