Rezygnacja Kevina Harta z roli prowadzącego nadchodzącą galę rozdania Oscarów postawiła Akademię w trudnej sytuacji. Nikt nie myślał o alternatywie, aż do momentu, kiedy okazało się, że nie ma komu poprowadzić imprezy.

Na domiar złego imprezy, która boryka się ze spadkiem oglądalności. Tegoroczne rozdanie Oscarów oglądało o 19% mniej widzów niż w roku 2017. Organizatorzy chcąc ratować biznes, niczym tonący, chwytają się brzytwy. Nie tylko najbliższa gala będzie krótsza o godzinę – w przerwach zostaną na szybko wręczone nagrody w mniej ważnych kategoriach, to jeszcze Akademia chciała przeforsować nową kategorię co spotkało się z ogromnym niezadowoleniem – z pomysłu ostatecznie zrezygnowano.

Kevin Hart mówi nie

Zaledwie kilka dni temu ogłoszono, że to Kevin Hart poprowadzi przyszłoroczną 91. galę oscarową. Komik bardzo entuzjastycznie wypowiadał się o tym na swoim instagramie:

„Przez lata pytano mnie, czy poprowadzę kiedyś Oscary i moja odpowiedź była zawsze taka sama. Mówiłem, że byłaby to życiowa szansa dla mnie jako komika i że dojdzie do tego, kiedy nadejdzie właściwa chwila.”

Właściwa chwila wreszcie nadeszła, jednak wraz z nią pojawiły się problemy – stare wpisy na twitterze dotyczące społeczności LGBTQ. Akademia postawiła ultimatum, albo przeprosi, albo się żegnają. W telegraficznym skrócie: Hart przeprosił, jednak z prowadzenia gali zrezygnował. Mam wrażenie, że w czasach wszechobecnej poprawności nikt nie spodziewał się innego zachowania, może poza rezygnacją, która była wielkim zaskoczeniem, i okazuje się, że równie dużym problemem.

Gala bez prowadzącego

Variety w rozmowie z jednym z czołowych agentów komików miał się dowiedzieć, że Rada Gubernatorów (Board of Governors), swoisty zarząd Akademii „świruje” po decyzji Harta. Rada ma wkrótce zebrać się by zająć się kwestią prowadzącego galę. Rozważane są trzy opcje. Najbezpieczniejsza,  w której na scenie pojawi się jeden ze sprawdzonych prowadzących oraz wygłosi bezpieczną mowę otwarcia, jednak taka decyzja może wpłynąć negatywnie na zainteresowanie widowiskiem. Natomiast wybór kogoś popularnego wydaje się problematyczny – może nieść ze sobą niepotrzebne kontrowersje.

Jest jednak trzecie wyjście, które wydaje się najbardziej intrygujące: gala bez prowadzącego. Całość miałaby zostać zrealizowana w formie show Saturday Night Live czyli masa celebrytów, każdy ze swoimi pięcioma minutami – dość żywe, spontaniczne wręcz widowisko może okazać się zarówno bezpieczne politycznie, jak i ciekawe dla odbiorcy – w końcu to nowa forma.

Nieznośna presja

Rezygnacja Harta i problemy z znalezieniem jego zastępcy to nienajlepszy sposób na ratowanie tonącego statku. Każdy dzień zwłoki zdaje się na wagę złota – zła decyzja lub jej opóźnienie zdecydowanie działają na niekorzyść widowiska, pojawiają się pytania, wątpliwości, a w efekcie cierpi ranga wydarzenia.

Poprawność polityczna, tak hołubiona ostatnimi czasy, zdaje się występować w roli kopiącego leżącego. Pytanie tylko, czy Oscary mają jeszcze szansę na podniesienie się z ziemi, czy też z góry skazane są na porażkę.


Autor: Patryk Wolny