Piłkarze Śląska Wrocław przegrali z GKS-em Bełchatów 0:1 w spotkaniu 20. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Jedynego gola w meczu strzelił były piłkarz WKS-u Łukasz Madej.

Początek spotkania był dość wyrównany, choć optyczną przewagę posiadał wrocławski Śląsk. Mimo tego to GKS był bliższy otworzenia wyniku sobotniego pojedynku. W 9. minucie Kamil Wacławczyk po ograniu dwóch obrońców dośrodkował w pole karne do Mouhamadou Traore, napastnik obrócił się i chciał oddać mocny strzał, ale Marian Kelemen do spółki z Adamem Kokoszką zablokowali to uderzenie i oddalili niebezpieczeństwo spod bramki mistrzów Polski.

W pierwszej połowie wrocławianie zagrożenie stwarzali głównie po strzałach z dystansu. Z kilkunastu metrów uderzać próbowali Dalibor Stevanović, Rok Elsner i Sebastian Mila, ale tylko po strzale tego ostatniego golkiper GKS-u Emilijus Zubas musiał się nieco wysilić. Do przerwy w Bełchatowie bramki nie padły – Śląsk remisował z GKS-em 0:0.

Po zmianie strony na murawie w zespole gospodarzy pojawili się Dawid Nowak i Bartosz Żurek. Ten drugi niedługo po wejściu miał wyśmienitą sytuację na zdobycie gola. W 50. minucie Nowak wyprowadził kontratak GKS-u, zagrał do Łukasza Madeja, a ten wyłożył piłkę nadbiegającemu Żurkowi, który uderzył jednak wprost w Mariana Kelemena.

Kilka chwil później Kelemen znów wystąpił w roli głównej. Bełchatowianie raz jeszcze wyprowadzili kontrę, w sytuacji sam na sam znalazł się Dawid Nowak, który był faulowany przez Mariana Kelemena. Sędzia Tomasz Wajda wskazał na punkt oddalony od bramki o jedenaście metrów, a bramkarza ukarał czerwonym kartonikiem. Jedenastkę na gola pewnym strzałem zamienił Łukasz Madej, który zmylił rezerwowego golkipera Śląska Rafała Gikiewicza.

Wrocławianie mieli wyśmienitą okazję do wyrównania niedługo po stracie gola. W zamieszaniu podbramkowym najlepiej odnalazł się Łukasz Gikiewicz, ale jego uderzenie najpierw w sobie tylko znany sposób obronił Emilijus Zubas, a potem bełchatowianom pomogła poprzeczka.

Podopieczni Stanislava Levego grali w osłabieniu, ale wciąż atakowali, chcąc doprowadzić do wyrównania. To z kolei dawało szansę bełchatowianom, którzy nastawili się na grę z kontry. Miejscowi stworzyli jeszcze kilka dobrych okazji, ale nie potrafili ich wykończyć. To samo można powiedzieć o piłkarzach WKS-u, którzy próbowali zagrozić bramce GKS-u, ale za każdym razem brakowało ostatniego podania. Niewiele w ataku zdziałali wprowadzeni w drugiej połowie Mateusz Cetnarski i Eric Mouloungui.

Ostatecznie GKS Bełchatów pokonał Śląsk 1:0 i tym samym zakończył serię meczów bez porażki mistrzów Polski. Przypomnijmy, że ostatni raz wrocławianie przegrali w Krakowie z Wisłą w listopadzie zeszłego roku (0:1).

 

GKS Bełchatów – Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)

Bramka: Madej 58 (k)

GKS: Zubas – Basta, Michalski, Sawala, Kosznik, Baran, Grzeszczyk (46 Nowak), Madej (90 Gonzalez), Wacławczyk, Mak (46 Żurek), Traore.
Śląsk: Kelemen – Ostrowski (83 Mouloungui), Kowalczyk, Kokoszka, Pawelec, Elsner, Stevanović (66 Cetnarski), Sobota, Mila (57 R.Gikiewicz), Ćwielong, Ł.Gikiewicz.

Żółte kartki: Kosznik, Wacławczyk, Sawala – Ł.Gikiewicz, Mila, Cetnarski, Kowalczyk.
Czerwona kartka: Kelemen (51, za faul)
Sędzia: Tomasz Wajda.

(slaskwroclaw.pl)