- REKLAMA -
Eleven Bike Fest

L.U.C. od dawna zdawałoby się nie do końca rozliczył się ze swoją przeszłością. Jego Reflekcje o miłości apdejtowanej selfie  były albumem świetnie opisującym zarówno ból rozłąki, jak i szarość samotności. Samo samplowanie kultowej i klasycznej muzyki rozrywkowej lat świetności Festiwalu w Opolu również sprawiało, że słuchało się go z niesłychaną wręcz przyjemnością.

GOOD L.U.C.K jest odrobinę inaczej. Z jednej strony mamy do czynienia z odcięciem się od przeszłości, z wyciąganiem wniosków i spoglądaniem w przyszłość będąc wyprostowanym i gotowym na to, co ma nadejść. Z drugiej jednak mam wrażenie, że zbyt wiele tu tej samotności i bólu. Tak jakby cały krążek miałby być przede wszystkim wylewem żali na żywot singla. Oczywiście, nie sądzę, że jest ono jakkolwiek kolorowe, każdy w końcu na pewno przechodził w życiu przez taki okres. Aczkolwiek nie mogę pozbyć się wrażenia, że materiał na płycie był jednym wielkim utyskiwaniem nad swoim losem.

Nie pomagają tu genialne instrumentale, nie pomaga masa pozytywnej energii jaką ciągnął za sobą L.U.C. przy okazji współpracy z Rebel Babel Ensemble. Spodziewałem się płyty, która, owszem, będzie kreską na drodze życia artysty z materiałem z poprzedniego krążka, spodziewałem się jednocześnie, że nie będzie tylko tą kreską, a również zapowiedzią tego co będzie.

Nie pomaga też liczna obsada, która dołożyła swoje trzy grosze przy nagraniu tego materiału. Tomasz Kot, Bovska, Cezi Studniak, Karolina Czarnecka, Gutek czy Sarsa to osobistości na tyle znane, że płyta ma szanse dotrzeć do jeszcze szerszego grona odbiorców. Czemu zatem krążek prezentuje w głównej mierze materiał o zabarwieniu smutno-refleksyjnym. Nie mogę tutaj jednak pominąć Laboratorium Pieśni, które swoimi głosami pomogło przy nagraniu płyty i poza instrumentalami wyróżnia się bardzo pozytywnie na tle całego materiału.

Nie chcę jednoznacznie wskazywać, że GOOD L.U.C.K to płyta zła. Mam co do niej mieszane uczucia, bo L.U.C. to nadal dla mnie mistrz zabawy słowem jeśli chodzi o jego teksty. Poza tym Części składowe tego albumu są tak serio dobre, poczynając od warsztatu tekstowego, przez wspomniane instrumentale, aż po ogrom gości jacy występują na krążku. Może to po prostu moja osobista fanaberia, że tematyka jakoś u mnie nie zagrała?


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: mat. prasowe