Radna Renata Granowska to osoba, którą albo się kocha, albo nienawidzi. Rozmawiamy z nią 1 czerwca, czyli w dniu, gdy Polska rozpoczyna swoją Prezydencję w UE.

 

Renata Granowska / fot. DW

Rozpoczyna się Prezydencja Polski. Co to oznacza dla przeciętnego wrocławianina?

RENATA GRANOWSKA: – Dla przeciętnego wrocławianina to oznacza, że Europa chce do nas przyjść. Wrocławianie od dawna są w Europie. Nasze miasto, miasto spotkań jest wielokulturowe. To tutaj spotyka się ta mała i ta wielka Europa.

Wrocław został właśnie został wybrany na Europejską Stolicę Kultury. Wiele osób twierdzi, że to właśnie nasze miasto jest pierwsze w Polsce, najbardziej kojarzone w Europie. Zgadza się Pani z tą tezą? Co ludzi przyciąga do Wrocławia?

RENATA GRANOWSKA: – Czy Wrocław jest głównym miastem, czy tylko tak mówimy? Ja osobiście nie chciałabym, żebyśmy zostali stolicą. Ludzi przyciąga tutaj urok, piękny Rynek i ta tradycja widoczna w każdym zakątku Wrocławia. Myślę, że to chemia, czyli miłość.

Pełni Pani obowiązki Radnej Rady Miejskiej. Czym się może Pani pochwalić po kilku latach pracy?

RENATA GRANOWSKA: – Ta praca to codzienność i powyciągać teraz takie pojedyncze rzeczy byłoby trudno. Dużo robię dla wrocławian, którzy wybrali mnie w moim okręgu. W tej kadencji jestem też przewodniczącą Klubu Radnych PO, więc mam na oku cały Wrocław. Myślę, że dużo robię dla sportu i to nie tylko zawodowego, ale też młodzieżowego, amatorskiego. Staram się, żeby programy, które powstają były skierowane do młodych uzdolnionych dzieci. Z drugiej strony wspieram też seniorów. Oni tworzą swój klimat i są bardzo potrzebni Wrocławiowi.

Jest Pani kojarzona jako osoba promująca zdrowy tryb życia. Skąd pomysł, żeby innych zarażać sportowym trybem życia?

RENATA GRANOWSKA: – Sport towarzyszy mi od zawsze. Chodziłam do sportowej szkoły podstawowej, trenowałam siatkówkę, od kiedy pamiętam, że stoję, to jeżdżę na nartach. Do tego była też jazda konna. To moi rodzice są jakby tymi inicjatorami tego sportowego trybu życia. U mnie w domu tata bardzo pilnował, żeby ten sport był blisko. Przez to pewnie jestem osobą, która nie potrafi wysiedzieć na swoich czterech literach. Nie umiem wysiedzieć w domu, o czym najlepiej wie mój mąż i moje dzieci. To takie carpe diem w moim życiu każe mi fajnie czas wykorzystać. Ten czas jako osoby, radnej, mamy i żony. Szkoda mi każdej chwili, żeby siedzieć i się nudzić.

To zapowiadają się Pani kolejne zajęcia. Chce Pani zostać posłanką? Będzie walka na poważnie?

RENATA GRANOWSKA: –  Zawsze podchodzę poważnie do tego, co robię. W 2006 roku startowałem z mojego okręgu z 6. miejsca i dostałam sie do Rady Miasta. Byłam czarnym koniem. Przed rokiem w wyborach osiągnęłam trzeci wynik we Wrocławiu. Gdybym teraz miała taki wynik, to pozwoliłoby mi to na wejście do Sejmu. Podchodzę do tematu poważnie. Taka jestem. Jak gram w kosza z Wojtkiem Błońskiem i Maciejem Zielińskiem to gram najlepiej jak potrafię i daję z siebie wszystko. Jak płynę z Zielińskim kajakiem to też daję z siebie wszystko. Podobnie w życiu osobistym. Jak idę na kawę z moją 17-letnią córką, to też podchodzę poważnie do jej problemów. Do wyborów pochodzę poważnie, a jeżeli zostanę posłanką, to też będę do tego podchodziła poważanie.

Jeżeli dostanie się Pani do Sejmu to Wrocław zyska, czy straci?

RENATA GRANOWSKA: – Złośliwi mówi, że zyska, a przyjaciele, że straci.

 

(Rozmawiał Daniel E. Groszewski)

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMiodrag Rajković trenerem Śląska Wrocław
Następny artykułKocham Kino na Rynku
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.