- REKLAMA -

Przed Gwardzistami trudne zadanie – wyjazdowy mecz z liderem tabeli KS Lechią Tomaszów Mazowiecki. Rywal, jak na razie, pozostaje niepokonany, jednak Gwardia jest w gazie i z pewnością powalczy o kolejne punkty.

Wrocławianie przedłużyli serię zwycięstw do czterech, pokonując KPS Siedlce 3:0. W dodatku po raz pierwszy w tym sezonie wygrali bez straty seta. Po raz kolejny świetne spotkanie rozegrał Kamil Maruszczyk, który zdobył 23 punkty, a w kluczowych momentach kończył trudne piłki. Po dotychczasowych meczach śmiało można powiedzieć, że jest on jednym z liderów zespołu. Zajmuje 2. miejsce w rankingu najlepiej punktujących zawodników w całej lidze.

Nie myślę o tym, czy jestem liderem. Lubię grać w siatkówkę, dostawać dużo piłek i atakować. Cieszę się z tego, że wygrywamy, a w dodatku robię to, co kocham. Im więcej piłek mam w meczu, tym bardziej jestem zadowolony, że mogę pomóc drużynie. Na boisku nie myśli się o tym, czy  jest się liderem czy zmiennikiem. Każdy wie, co ma zrobić i ma w głowie tylko to, żeby dobrze wykonać przyjęcie czy zagrywkę – mówi Kamil Maruszczyk, przyjmujący Gwardii Wrocław.

Gwardia, jako beniaminek I ligi, zdążyła zaskoczyć już niejednego rywala. Wrocławska drużyna w rozgrywkach radzi sobie naprawdę dobrze. Aktualnie zajmuje 3. miejsce, a na koncie ma tylko jedną porażkę. Mimo tego zarówno zawodnicy, jak i trener Piotr Lebioda są zgodni co do tego, że przed zespołem jeszcze sporo pracy – szczególnie w przyjęciu, grze blokiem i na zagrywce.

Cały czas musimy pracować nad przyjęciem, bo to jest sól siatkówki. Kto dobrze przyjmuje, ten ma łatwiej na siatce. W każdym tygodniu mamy dodatkowe treningi dla przyjmujących. Poza tym będziemy starać się także poprawić grę w bloku. Na ten moment bardzo dobrze gramy na wysokiej piłce, co potwierdza się już w kolejnym meczu – dodaje siatkarz GWR.

Rzeczywiście, skuteczność Gwardzistów w ostatnim meczu, jeśli chodzi o zagrywkę wynosiła zaledwie 32.6 %. Pokazuje to nad czym jeszcze musi pracować zespół. Ponadto w ostatnim spotkaniu, szansę gry dostali rezerwowi – Mateusz Śnieżek czy Dawid Obrempalski. Trener Piotr Lebioda zdecydował się na wprowadzenie zmienników, aby dać im szansę ogrywania się. Zespół bowiem potrzebuje wszystkich zawodników, a w przypadku kontuzji któregoś siatkarza z pierwszej szóstki, to właśnie rezerwowi mają zagwarantować odpowiedni poziom.

Nadal musimy pracować nad każdym elementem, szczególnie nad przyjęciem, blokiem i zagrywką. W moim zespole drzemią bardzo duże umiejętności i możliwości. W każdym z chłopaków widać ogromy potencjał. Ci zawodnicy to naprawdę dobry zespół, który wie, po co tak wysoko skaczemy – mówi Piotr Lebioda, trener Gwardii Wrocław.

Przed Gwardzistami spotkanie z Lechią Tomaszów Mazowiecki. Lider tabeli do tej pory pozostaje niepokonany, a we wszystkich sześciu spotkaniach stracił zaledwie 4 sety! W swoich szeregach ma doświadczonych zawodników. Czy beniaminek sprawi niespodziankę i pokona lidera?

Wszyscy widzą, że potrafimy grać w siatkówkę, dlatego nikt nie dopisuje sobie trzech punktów tylko dlatego, że gra z beniaminkiem. Pokazujemy, że trzeba się z nami liczyć, jednak nie spoczywamy na laurach. Do meczu w Tomaszowie podchodzimy na sto procent, będziemy walczyć o punkty, bo stać nas na to – podsumowuje Maruszczyk.

Gwardziści zmierzą się z Lechią Tomaszów Mazowiecki w sobotę 3 października o godz. 17:00.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Gwardia Wrocław