Już tylko dwa dni pozostały do wielkiego święta miłośników piłki przebijanej przez siatkę. MŚ przybywają do Polski, do siedmiu-ośmiu miast, a i Wrocław nie zdołał uniknąć nominacji. O ile sama impreza nie budzi zastrzeżeń, to już obiekt rozgrywania spotkań – jak najbardziej.

Kiedy już mieszkańcy Wrocławia zdążyli się przyzwyczaić do korków w okolicach Ronda Reagana (jeśli można się do nich w ogóle przyzwyczaić) spowodowanych modernizacją jezdni i torów tramwajowych, przez co zamknięciem odcinka ulicy Marii Curie Skłodowskiej od wysokości ulic Norwida do Pasteura, wakacje minęły, prace zakończono i przyszło rozprężenie. Tym większe, że do rozpoczęcia roku akademickiego wciąż pozostał miesiąc. Dla kierowców – sielanka. Jeździć, nie umierać

Przez całe kilka dni. 30. sierpnia rozpoczynają się Mistrzostwa Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn. 18. edycję turnieju gościć będzie także Wrocław, w którym swoje spotkania grupowe (poza meczem otwarcia) będzie rozgrywała reprezentacja Polski. Nie tylko, bo cała grupa A, czyli Argentyna, Serbia, Australia, Kamerun i Wenezuela. Nie trzeba chyba dodawać, gdzie znajduje się Hala Stulecia i którędy można się tam dostać. Dla mieszkańców i kierowców – komunikacyjna katorg(i)a. Dla wielbicieli siatkówki i wspierających naszą kadrę, szczególnie tych z regionu, wspaniała sposobność obejrzenia swoich ulubieńców na żywo. Dla tych zmotoryzowanych szalikowców, czynnik podnoszący ciśnienie o 300%. W przypadku Wrocławia, nie wszystkie drogi prowadzą do Rzymu hali, ale większość przyjezdnych o tym wiedzieć nie będzie.

Dodatkowo przy Hali Stulecia powstanie strefa kibica, szumnie zapowiadana godną mistrzostw świata. Jest to dobra wiadomość przede wszystkim dla tych, którzy w hali miejsca dla siebie nie znajdą (pojemność obiektu ograniczona), a także tych, którzy nie posiadają kodowanych programów sportowych, na których emitowane będą zmagania naszych siatkarzy. U przeciętnego kierowcy spowoduje powiększenie się fioletowej żyłki na skroni. Jako, że w stolicy Dolnego Śląska zostanie rozegranych dwadzieścia spotkań, w tym czternaście grupowych, najlepiej w tym czasie zaopatrzyć się w samochodowy zestaw choleryka. Termos z gorącą wodą, melisę i relanium. Choć po tym ostatnim zdecydowanie lepiej odstawić cztery kółka i wykorzystać ostatnie podrygi lata. W końcu we Wrocławiu takie eventy nie mają miejsca codziennie. Ledwie co dwa lata.

Autor | Radosław Sikora