Śląsk Wrocław zremisował 3:3 z Podbeskidziem Bielsko-Biała w spotkaniu 29. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Mecz był bardzo emocjonujący, a bezsprzecznym bohaterem widowiska był Dalibor Stevanović, który strzelił dla WKS-u wszystkie trzy gole.

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Śląsk Wrocław 3:3 (1:2)

0:1 – Stevanović 21
1:1 – Sokołowski 24 (k)
1:2 – Stevanović 43
2:2 – Blazek 63
3:2 – Sokołowski 66 (k)
3:3 – Stevanović 82

Podbeskidzie: Zajac – Adu, Górkiewicz, Pietrasiak, Telichowski, Iwański, Łatka (59 Pawela), Malinowski (89 Chmiel), Sloboda, Sokołowski, Lebedyński (59 Blazek).

Śląsk: Kelemen – Zieliński, Calahorro, Kokoszka, Dudu (79 Pich), Stevanović, Hateley (74 Droppa), Machaj (63 F.Paixao), Mila, Patejuk, M.Paixao.

Żółte kartki: Górkiewicz, Telichowski, Blazek, Malinowski – Dudu.
Sędzia: Tomasz Musiał.

POD_SLA_2

Mecz od samego początku stał na wysokim poziomie i mógł podobać się kibicom. Oba zespoły zagrały otwarty futbol i skupiły się na ofensywie. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W pierwszym kwadransie swoją szansę miał powracający do wyjściowego składu WKS-u Sebastian Mila, ale piłka po jego strzale z trudnej pozycji poszybowała obok słupka. Miejscowi stwarzali zagrożenie pod bramką Mariana Kelemena głównie za sprawą Mikołaja Lebedyńskiego. Napastnik miał świetną okazję w 21. minucie, ale po błędzie defensywy rywala nie zdołał opanować futbolówki.

Chwilę później wrocławianie objęli prowadzenie. Świetną, zespołową akcję zapoczątkował Sebastian Mila, który zagrał do Marco Paixao, Portugalczyk odegrał na skrzydło do Sylwestra Patejuka, a ten dośrodkował w pole karne wprost na nogę wbiegającego Dalibora Stevanovicia. Słoweniec nie pomylił się i z bliska wpakował piłkę do siatki. Śląsk prowadził 1:0, ale strzelony gol najwyraźniej zdekoncentrował podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego, bowiem kilkadziesiąt sekund później mieliśmy już remis. Dudu Paraiba zagrał piłkę ręką w polu karnym, arbiter podyktował rzut karny, a jedenastkę na gola zamienił Marek Sokołowski.

W 28. minucie Tomasz Górkiewicz po indywidualnym rajdzie z prawej strony wpadł w pole karne i przy próbie minięcia Adama Kokoszki padł na murawę, ale arbiter nie podyktował kolejnej jedenastki, tylko uznał, że zawodnik Podbeskidzia chciał wymusić rzut karny i ukarał go żółtym kartonikiem. Jeszcze w pierwszej połowie Śląsk zdobył gola do szatni. W 43. minucie Dudu Karaiba zrehabilitował się za sprokurowanie karnego i precyzyjne dograł do Dalibora Stevanovicia, a Słoweniec głową po raz drugi pokonał Richarda Zajaca.

Po zmianie stron spotkanie nabrało rumieńców. Miejscowi próbowali wyrównać stan spotkania, ale Marian Kelemen nie dał się zaskoczyć. Z kolei wrocławianie atakowali za sprawą Marco Paixao i Sebastiana Mili, lecz golkiper gospodarzy każdorazowo pewnie interweniował. Kiedy na murawie coraz widoczniejsza była przewaga WKS-u, gole zaczęli strzelać piłkarze Podbeskidzia. Najpierw Maciej Iwański posłał długą piłkę w kierunku Jana Blazka, ten ograł Juana Calahorro i w sytuacji sam na sam minął Kelemena, posyłając piłkę do pustej bramki. Wrocławianie jeszcze nie otrząsnęli się po tym ciosie, a chwilę potem już przegrywali. Po dośrodkowaniu z lewego skrzydła Dudu Paraiba faulował Tomasza Górkiewicza, za co arbiter raz jeszcze wskazał na wapno. Na jedenastym metrze znów nie pomylił się Marek Sokołowski – Śląsk przegrywał 2:3.

Wrocławianie dążyli do wyrównania, natomiast miejscowi nie zamierzali spoczywać na laurach i chcieli zdobyć kolejne bramki. Przełożyło się to na świetne widowisko, w którym raz za razem oglądaliśmy sytuacje bramkowe. W 70. minucie Dariusz Pietrasiak zablokował potężne uderzenie Flavio Paixao, a kilka chwil potem to samo ze strzałem Fabiana Paweli uczynił Adam Kokoszka. Wydawało się, że kolejne bramki są tylko kwestią czasu.

POD_SLA_3

Na osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry podopieczni Tadeusza Pawłowskiego wyrównali. Flavio Paixao przedarł się prawym skrzydłem, odegrał w polu karnym do Sebastiana Mili, a ten miękko wrzucił na głowę niezawodnego dzisiaj Dalibora Stevanovicia. Słoweniec po raz trzeci zmusił golkipera Podbeskidzia do kapitulacji. Jednak remis nie zadowalał żadnej ze stron i było to widać na boisku. Tuż po stracie gola świetną okazję miał Jan Blazek, ale kapitalną interwencją popisał się Marian Kelemen. W samej końcówce piłkę meczową miał Flavio, jednak po zagraniu Roberta Picha główkował minimalnie obok słupka. Ostatecznie fantastyczny w Bielsku-Białej mecz zakończył się podziałem punktów.

Źródło | Śląsk Wrocław S.A.