Helena Sujecka: Gainsbourg w Polsce jest znany głównie… z oddechów

O spektaklu „Kocham Cię. Ja Ciebie też nie. Gainsbourg”, który w piątek ma swoją premierę na Scenie Ciśnień Capitolu rozmawiamy z Heleną Sujecką, która wciela się w postać Jane Birkin.

SONY DSC

W przedstawieniu „Kocham Cię.. Ja Ciebie też nie. Gainsbourg” śpiewacie na scenie z Cezarym Studniakiem  „JeT’aime Moi Non Plus” po polsku, ze słowami Tymona Tymańskiego. Na próbie zaprezentowaliście nam tylko fragment tej piosenki. Czego się spodziewać?

HELENA SUJECKA: – To jest taki kod-dowcip, który mam nadzieję, że zostanie wyjaśniony na premierze lub na spektaklach, kiedy zobaczycie cały. Utwór „Je T’aime Moi Non Plus” nosi wielką legendę i tym samym obciążenie. Niesamowite jest to, że teksty Gainsobourga, jednego z największych tekściarzy ubiegłego stulecia nigdy nie zostały przetłumaczone na język polski. Język francuski Gainsbourga jest bardzo bogaty i wieloznaczny i tak naprawdę on bawi się słowem, ale też bawi się kontekstami. Bawi się historią. Był niesamowitym erudytą w związku z tym mógł sobie pozwolić w tych tekstach na naprawdę wielowarstwowe płaszczyzny znaczeniowe i fonetyczne. Nie zawsze jest to przetłumaczalne na język polski, więc te jego piosenki mogą sprawiać często wrażenie banalnych. O miłości, miłostkach i różnych jego głupotkach. Zresztą tutaj usłyszymy głównie piosenki o miłości, ale to nie znaczy, że jego twórczość była tylko o tym. Spektakl traktuje o Gainsbourgu przez pryzmat jego kobiet. Spotykamy się tutaj z pięcioma portretami kobiet, które w jego życiu zajmowały niesamowicie ważne miejsce i również determinowały jego twórczość. Stąd te utwory w bardzo dobrych tłumaczeniach Tymona Tymańskiego. Proszę mi wierzyć. Ja przy okazji tego przedstawienia powróciłam do języka francuskiego i niebywale trudno jest to przetłumaczyć. Już pomijając aspekt brzmieniowy, bo po francusku śpiewa się najcudowniej.

Gainsbourg był słowotwórcą, podobnie jak Tymon…

… tak, taki był klucz.

Czy dużo słów nowych trzeba było wymyślić, żeby przetłumaczyć „Je T’aime Moi Non Plus”?

Ja słowotwórstwo Gainsbourga porównałabym do Mirona Białoszewskiego. Tylko wiadomo, że to zupełnie inny kontekst historyczny. Rzeczywiście w dużej mierze są to słowa z popkultury tamtych czasów, ale też zabawa nazwami własnymi. Gainsbourg w Polsce jest znany głównie… z oddechów. Pewnie połowa ludzi z naszego pokolenia powstała właśnie przy tej piosence. (śmiech)

Czy po tym spektaklu o Helenie Sujeckiej będzie się mówiło wrocławska Brigitte Bardot?

Gram tutaj Jane Birkin. Raczej o Justynie Antoniak będzie się mówiło Brigitte Bardot (śmiech).

Jednak w Polsce, ludzie kojarzą „Je T’aime” właśnie z Bardot. Ja taką informację dostałem kiedyś od mojego ojca i byłego głęboko przekonany, że to ona… oddychała. Oczywiście w czasach Internetu można to było już sprawdzić, ale jak coś się przyjęło jako dogmat, to się już tego nie sprawdzało.

Jestem pewna, że masz na myśli wersję z Jane Birkin, z tymi oddechami i wysokim śpiewaniem. Birkin nie jest w Polsce ikoną popkultury. Bardot jest. Z tym „Je T’aime” to jest ciekawa historia. Nie będę jej jednak zdradzać. To się wyjaśni na spektaklu.

JANE BIRKIN I SERGE GAINSBOURG

Dlaczego ten spektakl trzeba zobaczyć?

Myślę, że jest piękną zabawą konwencją. Ja osobiście mam słabość właśnie do takiej „teatralności”. Dziś coraz bardziej się odchodzi od takich scenicznych zabiegów, jakie – myślę – ten spektakl zaproponuje. Uwielbiam zabawy konwencją, gdzie nie wiadomo, w jakim gatunku się poruszamy. Gdzie stylistycznie to jest… co najmniej mówiąc śliskie. Staramy się przenieść ten dziwny, psychodeliczny świat Gainsbourga. Bo on był naprawdę dziwny. Perwersyjny mroczny, ale też spontaniczny, cudowny i otwarty. Staramy się też przenieść to, na to co gramy. I powiedzieć o rzeczach, które dotyczą każdego człowieka. On akurat był fenomenalny. Natomiast te relacje z kobietami, które tu widzimy to są bardzo oczywiste i proste rzeczy, które wszystkich nas dotyczą. Opowiadamy też o samotności człowieka, który z powodu bardzo prozaicznych kompleksów tak, a nie inaczej kieruje swoim życiem.

Rozmawiał | Daniel E. Groszewski
Zdjęcie |  Marcin Kondarewicz / Teatr Muzyczny Capitol

 

ZOBACZ: Cezary Studniak: Pomysł na wykreowanie samego siebie

*

O SZTUCE:

Spektakl oparty o biografię Serge’a Gainsbourga, francuskiego kompozytora, piosenkarza, aktora, scenarzysty i reżysera, jednego z najbardziej wpływowych twórców muzyki popularnej na świecie.

Historia życia syna rosyjsko-żydowskich emigrantów, skandalisty, jednego z głównych prowokatorów przemian społecznych lat 60. XX wieku, autora licznych, niezmiernie popularnych utworów fascynuje i intryguje do dziś.

Gainsbourg widziany oczami Studniaka to zmęczony burzliwym życiem prowokator. U schyłku kariery z dystansem wspomina i opowiada swoją historię, aranżując retrospekcje sytuacji, które definiują jego drogę, estetykę i filozofię życia.

Osią spektaklu jest relacja Gainsbourga z kobietami, które w ogromnej liczbie przewinęły się przez jego życie. Interesujące w tych relacjach jest odnalezienie tajemnicy niezwykłego magnetyzmu Gainsbourga, mężczyzny o dość kontrowersyjnym typie urody i wielu kompleksach na tym tle. Jego determinacja w osiągnięciu statusu obiektu pożądania, megagwiazdy, aż wreszcie bohatera narodowego jest wyjątkowo intrygująca.

(Teatr Muzyczny Capitol)

OBSADA:

France Gall: EWELINA ADAMSKA-PORCZYK
Brigitte Bardot: JUSTYNA ANTONIAK
Bambou: AGNIESZKA ORYŃSKA-LESICKA
Jane Birkin: HELENA SUJECKA (gościnnie)
Charlotte Gainsbourg: KLAUDIA WASZAK (gościnnie)
Serge Gainsbourg: CEZARY STUDNIAK

MUZYCY:
KRZYSZTOF NOWIKOW: gitara / band leader
ŁUKASZ BZOWSKI / RAFAŁ KARASIEWICZ: piano
PIOTR MAZUREK / MARCIN SPERA: gitara basowa
MICHAŁ LASOTA / MICHAŁ POLAK: perkusja

PREMIERA: 14 lutego 2014, godz. 19 na Scenie Ciśnień

Kolejne spektakle:
15.02.2014 (sobota), godz. 19
16.02.2014 (niedziela), godz. 19
25.02.2014 (wtorek), godz. 19
26.02.2014 (środa), godz. 19

BILETY: 30-35 zł