HISTORIA: Dwa bratanki i do szabli, i do… kufla

Wrześniowego popołudnia 1896 roku młody Hugo Ledere wyszedł z dworca kolejowego, wsiadł do dorożki i poprosił o zawiezienie się do pracowni znanego rzeźbiarza Christiana Behrenesa. Przemierzając miasto Hugo z zainteresowaniem podziwiał mijane zabudowania.  W oczy rzucił mu się monumentalny gmach Sejmu Śląskiego – obecnie NOT przy ulicy Marszałka Józefa Piłsudskiego 72/76 – ozdobiony właśnie przez Behrenesa barokową elewacją. Zachwycająca architektura oraz zjawiskowe rzeźby to właśnie to, co młody Hugo kochał najbardziej.

Tuż po zakwaterowaniu i dopełnieniu formalności w pracowni mistrza Behrenesa, młody adept sztuki wyruszył w miasto. Chciał zobaczyć dopiero co odsłonięty pomnik cesarza Wilhelma I, który został zaprojektowany i wykonany właśnie przez Behrenesa. Rozmarzony i zachwycony miastem nawet nie zauważył, kiedy wpadł na grupę studentów, którzy po zajęciach zmierzali w stronę Rynku, aby nad kufelkiem piwa podyskutować o przyczynach upadku Cesarstwa Rzymskiego. Po krótkiej wymianie zdań żacy dowiedzieli się, że mają do czynienia z przyszłym uczniem słynnego rzeźbiarza. Wyczuwając naiwność nowo poznanego kolegi, postanowili go zaprosić na piwo do Piwnicy Świdnickiej. Młodzieniec nawet nie przypuszczał, że sympatie studentów zdobył tylko dzięki bogatemu strojowi oraz szpadzie przypiętej do boku, która świadczyła o jego szlacheckim pochodzeniu.

Tego wieczoru pito bez umiaru, a każdy toast, za który oczywiście płacił Hugo, wznoszony był za jego przyszłe powodzenie w nauce. Około północy karczmarz pożegnał Panów studentów – Ci jednak widząc, że sakiewka Lederera nie straciła specjalnie na objętości, postanowili zakupić dzban piwa i przenieść się do mieszkania wynajmowanego przez jednego z nich nieopodal Rynku.

Wschód słońca zastał wesołą gromadkę przy kolejnym rozdaniu kart. Przerażony Hugo zdał sobie wtedy sprawę, że przegrał wszystkie pieniądze. Chcąc się odegrać, zastawił swoje ubranie. Niestety szczęście i tym razem go ominęło. Stracił wszystko. Pozostała mu tylko szpada, której nie odważył się oddać w zastaw – była to przecież oznaka jego szlachetnego urodzenia. Bocznymi uliczkami, otulony w pożyczone prześcieradło, w blasku promieni wschodzącego słońca wrócił do wynajmowanego mieszkania i przyrzekł sobie, że już nigdy do kart nie usiądzie.

W 1904 roku Hugo jako profesor berlińskiej Akademii Sztuk Pięknych wyrzeźbił słynnego dziś na cały Wrocław nagiego szermierza ku przestrodze młodym studentom. Rzeźba znajduję się na placu Uniwersyteckim i jest nieodzownym elementem akademickiego życia. Każdego roku podczas Juwenaliów studenci nie zapominają o swoim uczelnianym kompanie i ubierają go czy to w prześcieradło, czy bokserki, aby z pełną klasą towarzyszył im podczas świętowania.

Autor | Przemysław Józefowicz

  • Zdjęcia | Paweł Dembowski, Pola