Każdy z nas zna uroczą parę dzieciaków z baśni braci Grimm. Małgosia, starsza, zaradna dziewczynka opiekuję się swoim młodszym, jeszcze troszkę gapowatym, braciszkiem Jasiem. Zgubieni w ciemnym borze, idą przestraszeni trzymając się kurczowo za ręce. To właśnie ta piękna baśń romantycznym wrocławianom, przybyłym do miasta po drugiej wojnie światowej, podsunęła myśl, aby dwóm uroczym kamieniczkom wzniesionym u zbiegu ulicy świętego Mikołaja i Odrzańskiej nadać imiona baśniowych bohaterów. Stoją obok siebie, a łączy je, niczym splecione ręce, lekki łuk zwany arkadą z łacińskim napisem Mors ianna vitae, co po polsku znaczy – „Śmierć wrotami życia”.

„Jaś”, wzniesiony przy ulicy św. Mikołaja 1, jest mniejszy – jak w bajce. „Małgosia”, stojąca przy ulicy Odrzańskiej 40, wysokością góruje nad nim, niczym starsza siostrzyczka. W budynkach tych mieszkała służba kościelna, która opiekowała się ołtarzami w kościele św. Elżbiety. Zachowane do dziś budynki w przeszłości oddzielały od miasta przykościelny cmentarz, który zlikwidowany został w XVIII wieku. Natomiast łuk portalowy, w którym wrocławianie upatrują splecionych rąk rodzeństwa, stanowi górną część bramy prowadzącej właśnie na ten cmentarz.

Na przestrzeni wieków obie kamieniczki były świadkami wielu wydarzeń z historii Dolnego Śląska. Najtragiczniejsze rozegrało się 14 lipca 1418 roku i było największym w dziejach miasta powstaniem ludowym wymierzonym przeciwko radzie miasta. Uzbrojeni w miecze i topory rzemieślnicy i biedota wrocławska ruszyli w kierunku ratusza, by żądać poprawy warunków życia. Nie zostali oni jednak wysłuchani przez włodarzy miasta. Gniew i złość dodały im siły i odwagi aby szturmem zdobyć ratusz i sześciu radnych, których wyprowadzili na Rynek. Wśród nich był też ówczesny burmistrz – Mikołaj Freiberg. Jeńcom pozwolono odmówić krótką modlitwę po czym między dwiema malowniczymi kamieniczkami ścięto ich mieczem, tym samym, który cesarz Karol IV podarował wrocławskiej radzie miejskiej w dowód uznania za wierność.

Po krwawej rozprawie nad władzami miasta nowa rada piastowała urząd tylko przez dwa kolejne lata, do chwili aż Zygmunt Luksemburski – król Czech, zdobył miasto. Przywrócił on władze bogatym patrycjuszom, a przywódców buntu, kazał ukarać śmiercią. Marcowego popołudnia 1420 roku aż ośmiu katów ścięło na Rynku dwudziestu trzech powstańców. Sama egzekucja jednak nie wystarczyła żądnym zemsty wrocławskim patrycjuszom. Po wykonaniu wyroku kazali głowy ściętych powiesić na murach miasta w celu zastraszenia kolejny prób powstańczych. Ciała pochowano we wspólnej mogile w ścieżce prowadzącej do bramy cmentarnej między „Jasiem” i „Małgosią”. Od tej chwili każdy idący do świątyni musiał deptać grób buntowników, wyrażając w ten sposób pogardę tym, którzy ośmielili się podnieść rękę na władze miasta. Po tak surowej rozprawie nigdy już potem nie doszło do otwartych wystąpień przeciwko radzie miasta.

Autor | Przemysław Józefowicz

  • Zdjęcia | fotopolska.eu

 


Festiwal Dramatu STREFY KONTAKTU