- KARTKA Z KALENDARZA - 19 LIPCA -


- REKLAMA -

Reprezentacja Polski rozegrała swój ostatni mecz na tegorocznych Mistrzostwach Świata w Rosji. Mimo zwycięstwa 1:0 z Japonią, zajęła ostatnie miejsce w grupie, a o awansie mogła tylko pomarzyć. Scenariusz dwóch porażek i zwycięstwa do złudzenia przypomina jednak poprzednie mistrzostwa, w których Polska brała udział.

Po udanym występie na Euro 2016 i porażce dopiero w ćwierćfinale z Portugalią po rzutach karnych, a także po dobrych eliminacjach do mistrzostw świata, polska reprezentacja przyzwyczaiła kibiców do pewnego stylu gry. Nie grała może tak widowiskowo, jak inne drużyny, ale była skuteczna i co ważniejsze (prawie) zawsze wygrywała. W eliminacjach do mistrzostw świata odniosła tylko jedną porażkę – w drugim meczu z Danią przegrała 0:4.

Oczekiwania wobec kadry Adama Nawałki były więc wysokie. Podczas losowania Polska, po raz pierwszy w historii, wychodziła z pierwszego koszyka. Mundial w Rosji miał być inny niż poprzednie dwa, w których reprezentacja brała udział. Niestety historia za bardzo lubi się powtarzać.

Szatnia Polski

Kibice czekali na powrót kadry narodowej na mistrzostwa świata 12 lat. Jednak już pierwszy mecz mógł ostudzić ich zapał. Polacy nie pokazali tej jakości piłkarskiej, do której wcześniej przyzwyczaili swoich fanów. Po własnych błędach stracili dwie bramki i mimo późniejszego trafienia Grzegorza Krychowiaka, po meczu pozostało tylko rozczarowanie. Polaków chyba zjadła presja, bo w całym czasu byli zagubieni. Sprawiali wrażenie, jakby zapomnieli, jak gra się w piłkę nożną.

Porażka była bolesna, ale przecież to był dopiero pierwszy mecz, który jeszcze nic nie przesądzał. Scenariusz mecz otwarcia – mecz o wszystko – mecz o honor – zaczął się jednak sprawdzać.

W spotkaniu z Kolumbią, Polacy mieli pokazać prawdziwy football w ich wykonaniu. I pokazali. Na całe 15 minut podjęli rękawice i, powiedzmy, grali na podobnym poziomie co Kolumbijczycy. Później czar prysł i znów wróciła dobra polska piłka z czasów trenera Franciszka Smudy. Piłkarze próbowali walczyć, jednak Kolumbia była zdecydowanie poza ich zasięgiem.

Polska przegrała ostatecznie 0:3. Oglądanie gry reprezentacji zrobiło się aż niesmaczne. Rozpoczęło się więc szukanie winnych. Trener Nawałka? Zmiany ustawienia? Konflikty w drużynie? Baza w Soczi? Obóz w Arłamowie? Wszystko mogło być powodem. Polowanie na winowajcę trwało, tymczasem piłkarzom został do rozegrania mecz o honor.

Ostatnie spotkanie, mimo zwycięstwa 1:0, nie zdołało zmienić obrazu polskiej gry. Zawodnicy grali trochę lepiej, jednak zdecydowanie za słabo, jak na ten poziom. Dodatkowo Japonii nie zależało na zwycięstwie, gdyż Senegal przegrywał z Kolumbią, więc o wyjściu z grupy miał decydować ranking fair play (liczba żółtych kartek), a nie wygrana. A tutaj prowadziła Japonia, więc o wynik przestała się martwić. Polacy wygrali, jednak było to zwycięstwo rozpaczliwe, która z honorem niewiele miało wspólnego. Całość świetnie obrazuje krążący w internecie filmik, w którym Kamil Grosickim po kolejnej nieudanej akcji, z grymasem na twarzy mówi: „Ja pie****e”.

 

Po trzech spotkaniach przygoda Polaków na mundialu w Rosji pobiegła końca. Wypełnili standardowy scenariusz trzech meczów – otwarcia, o wszystko i o honor. O honorze mało tu można mówić, o ile w ogóle. Powtórzyła się natomiast historia z poprzednich dwóch mundiali.

W 2002 roku kadra prowadzona przez Jerzego Engela przegrała pierwszy mecz z Koreą Południową 0:2. W drugim spotkaniu również poniosła porażkę 0:4 w starciu z Portugalią. Dopiero ostatni mecz okazał się zwycięski dla biało-czerwonych. Rywalizację z USA wygrali 3:1.

Rok 2006 przyniósł niestety podobne rozstrzygnięcia. Drużyna Piotra Janasa została pokonana w pierwszym meczu 0:2 przez Ekwadorczyków. Drugie spotkanie również okazało się porażką 0:1 z Niemcami. Dopiero trzeci mecz przyniósł przełamanie. Polacy wygrali 2:1 z Kostaryką.

Tegoroczny mundial pokazał, jak bardzo historia lubi się powtarzać. Niestety dla Polaków nie oznacza to nic dobrego. Choć, jeżeli spojrzymy na to z innej strony, to my nawet mamy szczęście. Nam tylko i wyłącznie (po raz kolejny) nie udało się wyjść z grupy.

GRUPA H - Mundial 2018

Dla mistrzów świata historia bywa czasami bardziej przewrotna, gdyż na kolejnych mundialach też nie wychodzą z grupy. W 2002 roku nie udało się to aktualnym mistrzom Francuzom. To samo spotkało w 2010 roku Włochów, w 2014 Hiszpanów, a teraz? W tym roku awansu nie wywalczyli Niemcy, mistrzowie Świata z 2014 roku.

Patrząc na to, lepiej nie wyjść z grupy, kiedy nie jest się mistrzem niż doznać porażki z takim tytułem…

Polska na Mistrzostwach Świata w Rosji 2018

Reprezentacja Polski wróciła na mundial po 12 latach i po raz trzeci z rzędu nie wyszła z grupy. W tegorocznych MŚ Polacy nie pokazali tego, co chcieliby oglądać kibice. Mimo porażki, wierzymy, że biało-czerwoni walczyli do końca. http://www.dzielnicewroclawia.pl/historia-lubi-sie-powtarzac-polska-znowu-odpada/

Gepostet von DzielniceWroclawia.pl am Freitag, 29. Juni 2018


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: FIFA.com