- REKLAMA -

Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris skarży się do KRRiT: „Harmidom”, serial animowany emitowany przez stację Nickelodeon, jest niezgodny z konstytucją oraz narusza ustawę o radiofonii i telewizji.

Wszystko dlatego, że główny bohater ma kolegę, który wychowywany jest przez homoseksualną parę, a mówiąc wprost, przez dwóch gejów. Teoretycznie nie ma w tym nic złego. W Stanach Zjednoczonych, gdzie bajka powstała, jest to zjawisko całkiem normalne i akceptowane. Niestety u nas już tak nie jest. Odbiega to bowiem od wzorca polskiej rodziny (chronionego prawem), a tym samym może negatywnie wpłynąć na młodzież.

Bajka musi mieć tak silne przesłanie, że w mgnieniu oka jej odbiorcy nie tylko uczą się akceptować i szanować pary homoseksualne, ale także w pośpiechu zmieniają własną orientację seksualną. Przychylenie się do skargi i wystosowanie upomnienia do nadawcy w sposób jasny wskazuje, że coś jest jednak nie tak. W oficjalnym piśmie, które Ordo Iuris skierowało do KRRiT powołują się oni na definicję jedynego słusznego małżeństwa (sic!), zarzucając, że celem serialu jest deprawacja.

„Młody widz obserwuje związek homoseksualny, który robi wrażenie wspaniałej rodziny. Wszyscy są uprzejmi, empatyczni, mogą na siebie liczyć. Nic, tylko naśladować” – pisze mecenas Jerzy Kwaśniewski w newsletterze Ordo Iuris.

Przeraża sugerowanie, że „normalne” rodziny nie są uprzejme, empatyczne i tym bardziej nie mogą na siebie liczyć. Całkiem możliwe, że to także pewien stopień deprawacji, a miłość to pojęcie niektórym całkowicie obce.

KRRiT jedynie upomniało Nickelodeon, nie ma tutaj mowy o karaniu. Teoretycznie KRRiT nie może narzucić prywatnej stacji telewizyjnej treści, które powinny pojawiać się na antenie. Nie może także zakazać wyświetlania pewnych materiałów, a przynajmniej jeszcze nie może tego zrobić. Póki co nie wiadomo jaki los spotka „Harmidom”. Viacom International Media Networks właściciel stacji Nickelodeon nie wydał jeszcze oficjalnego komunikatu w tej sprawie.


Autor: Patryk Wolny

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł23-osobowy plan na Rosję
Następny artykułMatematyka w służbie futbolu
Pisze, ponieważ uważa, że tak właśnie należy. Wielbiciel dobrego kina, ale i mocnego reportażu, gdzieś w głębi wierzy, że styl nowego dziennikarstwa przebije się kiedyś do głównego nurtu.