Gol Roberta Orzechowskiego w ostatniej sekundzie meczu daje nam upragnione zwycięstwo w meczu z wicemistrzami Europy. Emocje w spotkaniu przeciwko Serbom można porównać z tymi, których kadra dostarczała nam za czasów Wenty. Powstanie nowa jednostka czasu: 1 Biegler = 17 sekund?

Bartosz Jurecki / fot. ZPRP

Michael Biegler spotkanie z Serbami rozpoczął zupełnie nowym ustawieniem. Do gry obronnej od początku desygnował zgłoszonego dzisiaj do składu Piotra Grabarczyka i Michała Kubisztala. Pierwszą siódemkę uzupełnili: Sławomir Szmal, Adam Wiśniewski, Michał Jurecki, Krzysztof Lijewski i Robert Orzechowski. Nie na wiele to się jednak zdało, bo Serbowi jednak zdobyli bramkę. Do ataku wrócił już Bartek Jurecki, który wyrównał. Jak się okazało na kolejny remis musieliśmy długo czekać. Potem dwie bramki z rzędu zdobyli Serbowie, a Orzechowski na listę strzelców wpisał się dopiero w 9. minucie. Do 22. minuty to Serbowie zdecydowanie prowadzili, a my nie potrafiliśmy sobie poradzić z ich atakami, a sami przy kapitalnej obronie serbskiego bramkarza Darko Stanicia (46%) niewiele byliśmy w stanie zdziałać w ataku  i było – 7:12. Gdy w 25. minucie na tablicy wyników pojawił się wynik 8:23 Biegler wreszcie zdecydował się na wpuszczenie na boisko Marcina Lijewskiego. To odmieniło obraz gry. Już w pierwszej akcji starszy „Lijek” kapitanie podał do Orzechowskiego i ten cieszył się z kolejnego trafienia. Chwilę później spisującego się poniżej oczekiwań Sławomira Szmala zastąpił Marcin Wichary, który w pierwszych sekundach gry popisał się skuteczną paradą. Później było już tylko lepiej. Grę Serbów zdezorganizowało też indywidualne krycie Momira Ilicia prez Adama Wiśniewskiego. Ostatecznie pierwszą połowę przegraliśmy już tylko 11:13.

W drugiej połowie gra była wyrównana, aż do 51 minuty i 11 sekundy, gdy po bramce Michała Jureckiego po raz pierwszy w tym meczu wyszliśmy na prowadzenie – 22:21. Kapitalnie w tej części gry spisywał się jego brat – Bartosz Jurecki, który mimo wielu fauli ze strony Serbów rzucał co rusz i skuteczniej wykorzystywał rzuty karne. W 28. minucie wynik był otwarty, bo tablicy wyników był rezultat 24:24. Wicemistrzowie Europy grali bardzo agresywnie, ale tylko dzięki temu dotrzymywali kroku Polakom. Na półtora minuty przed końcem straciliśmy Krzysztofa Lijewskiego. Szansę na zdobycie bramki miał jeszcze Orzechowski, ale nie trafił.

O wszystkim zadecydowała ostatnia minuta spotkania. Szmal obronił rzut Ilicia na 20 sekund przed końcem spotkania i Biegler wziął czas. – Trzy sekundy przed końcem oddajemy rzut – zarządził Biegler na 17 sekund przed końcem spotkania. Orzechowski rzucił na sekundę przed końcem i wygraliśmy 25:24.

Po 4. kolejkach meczów w tabeli naszej prowadzą Słoweńcy, którzy szczęśliwie zaledwie jedną bramką wygrali dzisiaj z Białorusinami. Słoweńcy mają na koncie 8 punktów. Polacy z 6 punktami zajmują 2. miejsce. Tyle samo punktów mają Serbowie, ale przez przegraną z nami są na 3. miejscu.

POLSKA – SERBIA 25:24 (11:13)

Polska: Szmal, Wichary – B. Jurecki 7, Orzechowski 5, Kubisztal 3, Jaszka 3, Bielecki 2, M. Jurecki 2, K. Lijewski 1, M. Lijewski 1, Wiśniewski 1, Bartczak, Grabarczyk, Syprzak, Krajewski, Szpera.

 

(Daniel E. Groszewski)