- REKLAMA -

Wszystko na to wskazuje, a atmosferę dodatkowo podgrzewają słowa Antoine Fuqua, który zasugeruje, że Elba może pojawić się w kolejnej odsłonie przygód agenta 007.

I choć Antoine Fuqua nie jest bezpośrednio związany z filmami o Jamesie Bondzie, reżysera możemy kojarzyć m.in. z „Wspaniałej Siódemki” czy dwóch odsłon „Bez litości”, to powołuje się on na rozmowę z Barbara Broccoli producentką odpowiedzialną o cykl filmów o agencie 007 – matką chrzestną serii.

„Idris mógł to zrobić, gdyby był w formie Potrzeba silnego faceta z dobrą posturą, Idris to ma” – wskazuje Fuqua.

Plotki na temat obsadzenia w roli Jamesa Bonda Idrisa Elby pojawiają się już od dłuższego czasu. Dwa lata temu, w 2016 roku, sam aktor odniósł się do możliwości zagrania w kolejnym filmie z serii:

„Uważam, że jestem na to za stary”

Aktor podkreślił także, że żadne rozmowy ze studiem nie miały miejsca. Odnośnie do samego wieku, Idris jest zaledwie o pięć lat młodszy od Daniela Craiga, który obecnie w wieku pięćdziesięciu lat pracuje nad swoim ostatnim filmem, w którym ujrzymy go w roli Bonda.

Oficjalnych komentarzy odnośnie do przyszłości Bonda póki co brak, Fuqua powołuje się co prawda na rozmowę z Broccoli, jednak to wciąż jego, a nie jej słowa. Pewnym jest natomiast, że po 25 filmach z białym Bondem w roli głównej najwyższy czas na zmiany. Gdy Craig obejmował fotel 007 wielu narzekało na to, że jest blondynem w przeciwieństwie do swoich poprzedników i zapewne przy kolejnych zmianach znów podniosą się głosy niezadowolenia, jednak seria musi się rozwijać – ciemnoskóry aktor może wnieść powiew świeżości.


Autor: Patryk Wolny