- REKLAMA -

Igrzyska Olimpijskie w Paryżu w 1900 roku zdecydowanie nie należały do najlepiej zorganizowanych. Odbywały się przy okazji Wystawy Światowej, dlatego zawody często były przesuwane, a startujący zdezorientowani. Dochodziło nawet do sytuacji, w której zwycięzcy otrzymywali medal… pocztą kilka miesięcy później. Byli też tacy, który nie wystartowali w finałach, dlatego że odbywał się w niedzielę.

*

ZAWSZE, TYLKO NIE W NIEDZIELĘ

Niektórzy zawodnicy byli na tyle religijni, że odmawiali udziału w finale swojej konkurencji, który odbywał się w niedzielę. Do niecodziennej sytuacji doszło w przypadku Alvina Kraenzleina i Myer’a Prinsteina. Panowie podobno zawarli dżentelmeńską umowę, że oboje nie wystartują w finale skoku w dal, który przypadał właśnie w niedzielę. Dzień wcześniej odbywały się eliminacje, których wynik liczył się do końcowej klasyfikacji. Pristein zajął wtedy pierwsze miejsce z wynikiem 7, 175 m.

Kraenzlein nie dotrzymał jednak umowy i… następnego dnia poprawił wynik Pristeina, a także pobił rekord olimpijski, skacząc o 10 centymetrów dalej niż jego kolega dzień wcześniej (7, 185 m). Podobno Pristein wściekł się i próbował uderzyć Kraenzeleina w twarz. Rywali trzeba było rozdzielać.


Zobacz też: NAPRAWIONY BŁĄD? (odc. 11)
POBIEGŁ BOSO (odc. 10)
TYLKO DLA MĘŻCZYZN (odc. 9)
IGRZYSKA JEŃCÓW (odc. 8)
KULA U NOGI (odc. 7)
JAPOŃSKA GWIAZDA (odc. 6)
ŁAZIENKA ARENĄ STARCIA OLIMPIJCZYKÓW (odc. 5)
GEST PRZYJAŹNI KOZAKIEWICZA (odc. 4)
KARIERA Z PRZESZKODAMI (odc. 3)
KOLEŻEŃSKI SIDŁO (odc. 2)
TAJEMNICA WALASIEWICZ (odc. 1)


Autor: Oliwia Stasiak