- REKLAMA -

Brave Festiwal nie pozwala na obojętność. Wydarzenia, które go tworzą są o ludziach i dla ludzi. O odważnych ludziach dla odważnych ludzi. To nie jest łatwa rozrywka. Niewielu widzów bowiem ma chęć na spotkanie z trudnymi, krępującymi tematami czy jakąkolwiek odmiennością. Ill-Abilities są odmieńcami, w bardzo dobrym tego słowa znaczeniu. Bo jak to możliwe, nie mieć nogi czy ręki i umieć cieszyć się z życia? Ill-Abiliteies udowadniają, że dzięki tańcowi można pokonać niepełnosprawność i doceniać życie. 

Po niezwykle emocjonującym występie niepełnosprawnych tancerzy zastanawiałam się ile razy szukałam wymówek, by czegoś nie zrobić. Ile razy odpuszczałam sobie z błachego powodu. W ich sile, precyzji i poświęceniu zobaczyłam, jaka bywam słaba, jak bardzo się rozczulam nad sobą. Pewnie wielu z widzów siedzących obok myślało to, co ja. Mottem  Ill-Abilities jest slogan „no excuses, no limits”. Zadziwiające, ile te właśnie słowa dają do myślenia.

Założyciel wielonarodowościowego zespołu breakdancowców nie ma czasu na wymówki, ma w nosie swoje ograniczenia. Luka „Lazylegz” Patuelle urodził  się z wadą niszczącą kości jego nóg. Nie poddał się. Z wielką pasją i determinacją od 15 roku życia trenował. Jest zapaleńcem, który nie umie usiedzieć w miejscu. Uprawia ekstremalne sporty i ekstremalny taniec. Jego charyzma i osobowość  zgromadziła wokół niego innych zapaleńców, także dotkniętych różnymi niepełnosprawnościami. Tworzą wspaniały team łamiący stereotyp bezużytecznego kaleki. Oni świetnie sobie radzą. Scena ich kocha. Publiczność też. Dotknięci chorobami nie załamali się, nie poddali. Każdego dnia walczą ze swoimi ograniczeniami. Każdy z członków grupy cierpi na jakiś „brak”. Brak słuchu, wzroku, nogi czy dłoni. Swoje braki przekuli na atuty. Żyją! Tańczą! Motywują do działania. Udowodnili, że przeszkodą nie są też ani kule czy protezy.

Brave Festival dał tym zdeterminowanym młodym ludziom szansę na zderzenie się z inną grupą tancerzy – pełnosprawnych. Ich spotkanie polegało na podjęciu próby współodczuwania. Polska ekipa próbowała znaleźć się w skórze kolegów i podczas bitwy na taniec losowała niepełnosprawność, z którą musi się zmierzyć. Korzystali z przepaski na oczy, zatyczek do uszy, kul ortopedycznych czy wózka inwalidzkiego. Oczywiście nigdy w pełni nie będą w stanie odczuwać braku kończyny czy narządu słuchu bądź wzroku. Jednak sama chęć zrozumienia, jakie ograniczenia pokonują ich koledzy jest wyzwaniem. Na scenie powstała wielka wspólnota tancerzy, którzy pokazali, że niepełnosprawność nie jest przeszkodą w spełnianiu marzeń, w robieniu czegoś z pasją. Tancerze z Polski po zakończonej bitwie starali sie opisać swoje wrażenia i emocje. Jeden z nich powiedział, że podziwia chłopaków z Ill-Abiliteies, że to, co robią jest wspaniałe, wielkie i odważne. Że dla niego są bohaterami. Jestem w stanie założyć się o duże pieniądze, że nie tylko dla niego. Jeśli choćby tylko co trzeci widz wyszedł z tego performance’u z mottem „no excuses, no limits”, to jest to ich sukces! Dziękuję, że jesteście.

 


Autorka: Sabina Misakiewicz
Zdjęcia: Ola Sopuch