Niedawno Internet obiegła plotka, jakoby Netflix planował realizacje swoich kolejnych produkcji z interaktywnym zakończeniem, i pomimo że Amerykanie szybko temu zaprzeczyli, pewna obawa pozostaje. Eksperymentowanie w walce o odbiorcę to nie okazuje się najlepszym rozwiązaniem – pisze Patryk Wolny.  

Ironicznie można by zapytać, czyż nie byłoby super, gdybyśmy mogli decydować o losach bohaterów, wybierać ścieżki fabularne najbardziej zbliżone do własnych upodobań, czy zmieniać zakończenia wedle gustu. Podejrzewam, że wpłynęłoby to na doświadczenie zatapiania się w świecie przedstawionym, który teraz mógłby nas już nie tylko czarować swym pięknem, ale także urzekać brakiem liniowości.

Jednak, czy to właśnie nie liniowość i odpowiednio dobrane sekwencje wpływają na wysoki poziom artystyczny wielu seriali? Z drugiej strony, jeśli preferujemy ponad bierne śledzenie wydarzeń interakcję ze światem przedstawionym, wybieramy, i to zapewne już od dawna, gry komputerowe, które no właśnie, nie od dziś stawiają przede wszystkim na mnogość wyborów.

Próbę połączenia świata filmu z tym znanym z gier komputerowych podjęła m. in. seria gier Telltale Games, w których decydujemy o losach bohaterów w oglądanej opowieści. Następujące po sobie sceny przerywane są wyborami, podczas których za pośrednictwem często jednego przycisku decydujemy o dalszym rozwoju historii. Duże uproszczenie, jednak przykład ten przytaczam po części po to, żeby wskazać, że cały ten eksperyment z łączeniem mediów powiódł się w dużej mierze dzięki jakości produkcji, ale także powiewowi świeżości, który pozwolił tchnąć drugie życie w nieco już skostniały gatunek gier przygodowych. Zabieg dobrze wpasował się w oczekiwania samych graczy i zapełnił segment rynku, dzięki czemu całość szybko zyskała na popularności.

Spoglądając natomiast na rynek seriali można odnieść wrażenie, że mają się one całkiem dobrze, kolejnym produkcjom towarzyszą coraz większe pieniądze, przyciągając rzesze oddanych fanów. Eksperymenty mogą okazać się tylko pozornie dobrem upragnionym, alternatywne zakończenie Jestem Legendą okazało się miłym dodatkiem dołączanym do wydania pudełkowego, jednak nikt nie kazał widzom wybierać – film miał z góry określone ramy fabularne, a bonus był raczej ciekawostką. Uważam, że gdyby tuż przed zapadnięciem kluczowej decyzji nastąpiła pauza, a na ekranie pojawiło by się okno wyboru, cała przyjemność z oglądania mogłaby gdzieś ulecieć.

Przeraża mnie wizja interaktywnej przyszłości. Apple już planuje zaoferować swoim widzom aplikację, która pozwoli uzyskać dodatkowe informacje podczas oglądania poszczególnych odcinków ich pierwszego serialu Planet of the Apps, nad którym pracują wraz z NBC Entertainment. Kolejny krok w kierunku immersji doskonałej, czy jako odbiorcy, rzeczywiście potrzebujemy takich rozwiązań?


Autor: Patryk Wolny