Z Ireną Rybicką, tytułową Walentiną w spektaklu Natalii Sołtysik „Walentina. The last human dog” rozmawia Sabina Misakiewicz.

 

 

Po raz pierwszy zobaczyłam Panią na scenie na początku jej pracy we Wrocławiu. Pokochałam za Kate w Kalece z Inishmaan, za Jewdokie w Zmierzchu. Teraz jest Walentina. Widziałam spektakl i wiem, że to niełatwa rola. Co Pani czuła po zapoznaniu się ze scenariuszem, z postacią?

IRENA RYBICKA: – Natalia Sołtysik, reżyserka wybrała z książki Swietłany Aleksijewicz „Czarnobylska Modlitwa. Kronika przyszłości” jedną historię. Rozdział „Samotny głos ludzki”. Po przeczytaniu scenariusza byłam bardzo poruszona. To wstrząsająca historia. Ukochany mężczyzna zmienia się w potwora, a ona nie ustaje w wysiłkach, aby go ratować, aby choć trochę zmniejszyć jego ból i przerażenie. Pracując nad rolą starałam się wyobrazić sobie tę sytuację, poczuć ją.

Gdy przeczytałam fragment „Czarnobylskiej modlitwy” przypomniałam sobie dzień, w którym mama prowadziła mnie i brata do przychodni by wypić płyn Lugola. Świat po Czarnobylu nie dla wszystkich się zmienił.  Jednak świat Walentiny się zawalił.  

– Trochę późno nam o tym powiedzieli. Dla wszystkich to był szok. Pamiętam, że też prowadziłam swoje dzieci do przychodni.  Walentina została dotknięta katastrofą w sposób nieodwracalny. Straciła męża, który umierał przez rok w strasznych męczarniach. Życie po katastrofie nie jest już życiem. To jakieś upiorne trwanie w pustce, braku i samotności.

Czy ona jest silna?

– Walentina przez dwadzieścia sześć  lat obsesyjnie tkwi w przeszłości. Atakują ją obrazy i głosy przypominające odchodzenie ukochanego męża.  Jej kontakty z rzeczywistością są pozorne. Wprawdzie wstaje rano, maluje się, ubiera i wychodzi do pracy, ale nie jest w stanie nawiązać prawdziwych relacji z ludźmi.

Czy mimo lat doświadczeń wciąż towarzyszy Pani trema przed kontaktem z widzami?

– Oczywiście. Jest nieodłączną częścią zawodu aktora. Zagrałam już kilka spektakli „Walentiny”. Odbiór jest fantastyczny. Bardzo mnie to cieszy. A kontakt z publicznością w tym przedstawieniu jest dla mnie bardzo ważny.

Dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych takich ról.

I ja dziękuję.

Rozmawiała | Sabina Misakiewicz
Zdjęcie | B. Warzecha