Jacek Antczak: Libacja na skwerku #13

Polska B i tabliczka czekolady

Cała Polska ekscytuje się Nocnymi Wilkami? Słowami idioty z FBI? Pojedynkiem Korwin vs Ogórek?

No może, to pewnie mój skwerek nie jest w Polsce albo to raczej taka Polska z tv. Ale nawet w tym tv usłyszałem jak Witek Szabłowski, mówi, że motocykliści z Rosji go interesują, ale akurat nie ci o których jest głośno, tylko dziewięćdziesięcioletni weterani, którzy rokrocznie przyjeżdżają do Braniewa. Z nimi by pogadał. I świetnie go rozumiem. W ogóle to Braniewo musi być fascynującym miejscem.

A jeśli, ktoś jest ciekawy, czym żyją Polacy, to może warto podejść do tego starszego pana, który właśnie usłyszał od kandydatki Ogórek, że mu napisze prawo od nowa. I sobie pogadać. Albo do tej grupki dwudziestoletnich korwinistów, zakrzykujących prezydenta Komorowskiego, gdzieś na obrzeżu województwa Podlaskiego czy innego skwerku koło Białej Podlaskiej. A najlepiej zboczyć z trasy tych wszystkich Bronko-Palikoto-Dudo-busów.

Jak wam się nie chce, niektórzy robią to za was, taki los reportera. Czytam sobie na raz trzy książki o takiej Polsce, nieoczywistej. Jedna lepsza od drugiej.

Z pierwszej „Diabeł i tabliczka czekolady” Pawła Piotra Reszki (nie mylić z Pawłem Reszką) dowiedziałem m.in. co to jest szczęście. 12 razy. Najbardziej podobała mi się definicja pana, który jest za tym by strzelectwo było przedmiotem fakultatywnym w szkołach. Dla niego szczęście to „sumaryczna suma działań”. Pozytywnych. Coś w tym jest. Z książki Pawła P. Reszki dowiedziałem się też dlaczego „W domu pomocy społecznej dla niepełnosprawnych w Lublinie seks za publiczne pieniądze jest zabroniony” (to pierwsze zdanie 11 rozdziału). Znakomite reportaże autora, który jak twierdzi Mariusz Szczygieł, a jemu w kwestii reporterów można zaufać, jest chirurgiem mentalności Polaków. I potrafi swoim skalpelem wycinać z jej wnętrza głupotę, nienawiść, mądrość i miłość. Potrafi.

Druga ma tytuł „B. Opowieści z planety prowincja”. I tylko tytuł mi się w książce Marcina Kołodziejczyka nie podoba. Polska B, albo „Polska powiatowa”, to z kolei tytuł książki Pawła Smoleńskiego, to trochę jak „Libacja na skwerku” – nieprawdziwe, beznadziejne, dalekie. A przecież tak nie jest. Planeta prowincja? E tam. Przecież te opowieści – na przykład o 67-latce, która „Miała na imię Maria, ale w Karczewie wołali ją Meksykanka, chociaż pochodziła spod Kielc” (to z reportażu „Rowerzystka”), to nie zmyślone historie. One zdarzają się codziennie Kazikowi, Radziowi, Sandrze Ptak…

No i jeszcze książka Izy Michalewicz, której wstrząsające reportaże, zebrane w tomie „Życie to za mało” i podtytułem „Notatki o stracie i poszukiwaniu nadziei” poruszają i nie pozwalają zasnąć po lekturze. Powstały z niezgody na rzeczywistość, co zresztą docenili jurorzy Nagrody im. Kapuścińskiego.

W tych książkach, które czytam sobie na raz, jest sporo Polski B, C, D… nieważne. Polski do której docierają reporterzy, którzy dziwią się światu i odkrywają go dla nas… Wyłączcie telewizor, Nocna Wilki nie wjadą.

Autor | Jacek Antczak