Gunna kochają wszyscy: wiecznie oddani fani, Warner Bros., z którym reżyser kręci w sprawie nowego „Legionu samobójców”, a nawet Disney, który zrezygnował z obrażonej miny, by ponownie przygarnąć Jamesa do swojej Marvelowej rodzinki.

Disney ugina się pod naciskiem fanów (i nie tylko) i ponownie angażuje Jamesa Gunna na stanowisko reżysera „Strażników Galaktyki vol.3”, doprowadzając tym samym na iście bajecznego happy endu. Wszyscy są, a już na pewno powinni być, zadowoleni, bowiem jak tłumaczy Peter Safran jeden z producentów DC:

„Na rynku jest miejsce dla każdego i zdecydowanie tego, co nas łączy, jest więcej niż tego, co nas dzieli. Mam nadzieję, że wszyscy zobaczą, że można być zarówno fanem Marvela i DC. I świat nie wywróci się przez to do góry nogami.”

Kontrakty łączące reżysera z wytwórniami, jak tłumaczy Safran, są skonstruowane jasno i przejrzyście. W dużym skrócie James Gunn w pierwszej kolejności przygotuje i wypromuje reboot „Legionu samobójców” dla Warner Bros., a gdy jego praca przy obrazie się zakończy, wyruszy do Disneya, gdzie obejmie stanowisko reżysera trzeciej odsłony „Strażników Galaktyki”.

Premiera Legionu zaplanowana jest na sierpień 2021, zatem zakładając, że nie dojdzie do żadnej obsuwy, prace nad Strażnikami wystartują nie wcześniej niż z końcem 2021 roku. Optymistyczna data premiery Strażników to 2022 rok, realna 2023. Gdyby wszystko poszło dobrze, można by oczekiwać (ah, cóż to byłoby za wydarzenie!), że Gunn w 2023/24 wróci do Warner Bros. by pracować nad sequelem swojego wcześniejszego obrazu.

Nie ma co ukrywać, że napięcie pomiędzy fanami DCU a Marvelem istnieje i istnieć będzie, nie ma szans, by wszyscy magicznie złapali się za ręce śpiewając radośnie Kumbaya. Gunn może przyczynić się do złagodzenia konfliktu, jednak tylko i wyłącznie wtedy, kiedy zrobi dwa dobre filmy – ewentualnie dwa równie słabe, wtedy wiadro pomyj wyleje się jedynie na jego głowę. W przypadku, gdy położy tylko jeden z obrazów, zwolennicy obozu, który został pokrzywdzony mogą wyruszyć na ścieżkę wojenną, a słowa Safrana rozbiją się o mur uprzedzeń i nienawiści – ewentualnie znów farmy trolli zaatakują Rottentomatoes.

Autor: Patryk Wolny