W finale Topligi Seahawks Gdynia pokonali Panthers Wrocław 41:32 i wywalczyli drugi tytuł mistrzowski w ostatnich trzech latach.

Jako pierwsi piłkę odbierali wrocławianie. Ich ciąg zagrań ofensywnych zakończył się już po trzech zagraniach, gdy futbolówkę po podaniu Bartosza Dziedzica przechwycił Paul Wright. Mimo iż Jastrzębie rozpoczynały swoją serię na połowie przeciwników, już trzy zagrania później zmuszone były odkopywać piłkę. Punt Lance’a Kriesiena był znakomity – futbolówkę na pierwszym jardzie przed polem punktowym rywali zatrzymał Sebastian Krzysztofek.   W swojej serii ofensywnej wrocławianie byli w stanie przemieścić się aż do 29. jarda przed endzone przeciwników, ale w czwartej próbie dystans do pokonania był duży i zdecydowali się na odkopnięcie. Kolejne dwie serie Jastrzębi i dzielący je drive Panter miały taki sam finisz. Dopiero pierwszy w drugiej kwarcie ciąg zagrań ofensywnych Seahawks przyniósł przyłożenie. Znakomitą serię opartą wyłącznie na biegach zwieńczył 30-jardowym sprintem Tunde Ogun.   Po dobrej akcji powrotnej Tomasza Dziedzica po wykopie, wrocławianie już po niespełna minucie zgubili piłkę na 25. jardzie przed polem punktowym rywali. Jastrzębie rozpoczęły swój kolejny marsz. Po pokonaniu blisko 60 jardów seria zatrzymała się. Trener Maciej Cetnerowski nie zaordynował próby kopnięcia z pola i w czwartej próbie Tunde Ogun został zatrzymany przez Demetriusa Eatona przed linią wznowienia. Piłka przeszła w posiadanie Panthers. Wrocławianie mieli niespełna dwie minuty na zdobycie punktów przed przerwą. Dwa znakomite zagrania Bartosza Dziedzica do Tomasza Dziedzica pozwoliły drużynie z Dolnego Śląska uzyskać touchdown na raptem 18 sekund przed końcem drugiej odsłony. Próba podwyższenia za jeden była jednak nieudana – kopnięcie Dawida Pańczyszyna zostało zablokowane i do przerwy Jastrzębie prowadziły 7:6.   Pierwszy kick-off drugiej połowy należał do Panter. Wrocławianie zdecydowali się na krótkie kopnięcie po ziemi. Piłkę podniósł Dawid Kryszyłowicz. Seria Jastrzębi rozpoczęła się tuż przed linią środkową boiska. Po raptem po dwóch biegach Oguna i Kriesiena kibice Seahawks celebrowali kolejne przyłożenie. Po raptem 49 sekundach kolejnego drive’u wrocławian piłka przeszła ponownie w ręce zespołu z Pomorza. Jeden z wielu tego dnia błędów Panthers przy wprowadzaniu futbolówki do gry zakończył serię. 12-jardowy return Charlesa McCrea pozwolił gdynianom atakować z 15. jarda przed polem punktowym przeciwników. Ogun potrzebował tylko dwóch zagrań by wysforować swój zespół na piętnastopunktowe prowadzenie. Kilka minut później Ogun zadał rywalom trzeci cios w tej kwarcie i różnica wynosiła już 22 punkty. Przed końcem przedostatniej odsłony nadzieje Panterom przywrócił Grzegorz Mazur po podaniu Bartosza Dziedzica. Próba podwyższenia za dwa była nieudana i po trzech kwartach było 28:12 dla gdynian.   Na początku ostatniej części gry Maciej Suchanowski wybił piłkę rozgrywającemu Panter tuż przed ich polem punktowym. Do futbolówki dopadł Tomasz Biały. W tym momencie stało się jasne, że niebędące faworytami tego meczu Jastrzębie są już tylko o krok od mistrzostwa. Na touchdown wrocławianina Marka Philmore’a, szybko odpowiedział piękną akcją punktową Ogun i było 41:18 dla gdynian. Ostatnie dwa przyłożenia uzyskały Pantery, ale nie miały już one wpływu na losy spotkania. Jastrzębie wygrały 41:32 i tym samym zdobyły drugie w ostatnich trzech latach mistrzostwo PLFA.   Co wręcz niewiarygodne, w całym spotkaniu Seahawks nie zdobyli ani jednego jarda po akcjach podaniowych. Wszystkie 369 jardów uzyskali po biegach Oguna, Kriesiena, McCrea i Gawła Pilachowskiego. W całym meczu Pantery zdobyły o siedem pierwszych prób i łącznie 51 jardów więcej niż rywale. Zmorą wrocławian były straty. Aż sześć razy po błędach drużyny z Dolnego Śląska piłka przeszła w posiadanie gdynian.   – Byliśmy przygotowani na styl gry Panthers. Do meczu podeszliśmy bardzo skoncentrowani. Wielkie słowa uznania należą się naszej formacji obrony, która zatrzymała atak Panter. Dziękuję miastu Gdynia i organizatorom meczu. Jestem wdzięczny dużej grupie osób, które angażują się społecznie, by tworzyć tak wspaniałe imprezy – skomentował Maciej Cetnerowski, trener Seahawks Gdynia.   – Trenerom i zawodnikom Jastrzębi należą się wielkie gratulacje za zdobycie mistrzostwa. Nasi rywale zaskoczyli nas siłą swojej formacji obronnej. Za rok wrócimy silniejsi – powiedział Mott Gaymon, trener Panthers Wrocław.   – Cieszę się z kolejnej udanej imprezy futbolowej, której żywiołową atmosferę zapewnili świetni kibice. To budujące, że szybko rośnie liczba osób, które rozumieją naszą dyscyplinę i delektują się wieloma jej pokładami. Dziękuję miastu Gdynia za zaproszenie oraz wsparcie w promocji wydarzenia. Wielkie słowa uznania należą się zespołowi osób, które działają przy PLFA. Dzięki ich działaniom w ostatnich dwóch tygodniach wiele osób miało szansę dowiedzieć się i skosztować futbolu amerykańskiego – skomentował Jędrzej Stęszewski, prezes PLFA.   Najlepszym zawodnikiem meczu był zdobywca czterech przyłożeń biegowych Tunde Ogun. Zawodnik ten pokonał z piłką łącznie aż ponad dwie długości boiska. Świetnie biegał też Lance Kriesien, który zdobył 141 jardów. Zawodnik ten zabłysnął też znakomitymi odkopnięciami. Po dwóch z nich futbolówka przemieszczona była o ponad 50 jardów w stronę pola punktowego rywali. Presję na rozgrywającym dobrze wywierał liniowy defensywny Maciej Suchanowski. Po jego zagraniu Tomasz Biały zdobył piąty touchdown dla Jastrzębi. W defensywie świetnie prezentował się też Paul Wright, który popisał się ośmioma powaleniami przeciwników. Zawodnik ten, podobnie jak Charles McCrea, przechwycił podanie rozgrywającego Panter.   Mimo dwóch przechwytów atakiem Panter znakomicie kierował Bartosz Dziedzic. Mecz zakończył z czterema przyłożeniami podaniowymi i 270 jardami górą. Jego ulubionym celem był brat Tomasz Dziedzic. Gracz ten złapał pięć piłek i zdobył dla swojej drużyny ponad sto jardów. Dobrze w odbiorze zaprezentowali się też zdobywcy touchdownów Mark Philmore i Grzegorz Mazur oraz Ozan Ozcan. W defensywie dwoił się i troił Demetrius Eaton, który zanotował dziewięć tackles. Dwa razy powstrzymał running backa rywali przed linią wznowienia akcji. Bardzo solidnie zagrał też Bartosz Świątek.

Panthers Wrocław – Seahawks Gdynia 32:41 (0:0, 6:7, 6:21, 20:13)  

II kwarta 0:7 przyłożenie Tunde Oguna po 30-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich) 6:7 przyłożenie Tomasza Dziedzica po 55-jardowej akcji po podaniu Bartosza Dziedzica

III kwarta 6:14 przyłożenie Lance’a Kriesiena po 6-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich) 6:21 przyłożenie Tunde Oguna po 16-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich) 6:28 przyłożenie Tunde Oguna po 23-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich) 12:28 przyłożenie Grzegorza Mazura po 24-jardowej akcji po podaniu Bartosza Dziedzica

IV kwarta 12:35 przyłożenie Tomasza Białego po odzyskaniu piłki w polu punktowym Panthers 18:35 przyłożenie Marka Philmore’a po 8-jardowej akcji po podaniu Bartosza Dziedzica 18:41 przyłożenie Tunde Oguna po 35-jardowje akcji biegowej 26:41 przyłożenie Jamala Schultersa po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Mark Philmore) 32:41 przyłożenie Tomasza Dziedzica po 10-jardowej akcji po podaniu Bartosza Dziedzica.

Mecz obejrzało 7100 widzów.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPremiery kinowe (1.08.2014)
Następny artykułZwycięzcy 14. MFF T-Mobile Nowe Horyzonty
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.