Joanna Czarnecka: Wiele się zmieniło

Zakończony wczoraj sezon koszykarskiej ekstraklasy kobiet przyniósł Ślęzie pierwszy medal od 14 lat. Wrocławianki zajęły trzecie miejsce i mogły się cieszyć z dziewiątego krążka z mistrzostw Polski w historii klubu. – To był dobry sezon, wiele drużyn może nam zazdrościć – mówi Joanna Czarnecka, kapitan zespołu.


Ślęza jeszcze przed sezonem była wymieniana wśród kilku drużyn, które powinny walczyć o czołowe miejsca w tabeli. Z czasem to grono się zawężało, ale wrocławianki udowadniały, że stać je na zdobycie medalu. Potwierdzeniem tego były zwycięstwa w sezonie zasadniczym z Wisłą Can-Pack Kraków czy Artego Bydgoszcz. Co było kluczem do dobrej gry zespołu?

JOANNA CZARNECKA: – Miałyśmy naprawdę długą ławkę rezerwowych. Była duża możliwość rotacji składem. Nie było potrzeby, żeby grać pięcioma czy siedmioma zawodniczkami. Zdarzały się mecze, że na parkiecie było dziesięć, dwanaście koszykarek. Szansę dostawały także te bardzo młode, z pierwszej ligi. Wykonałyśmy ciężką pracę, także przed sezonem. Byłyśmy dobrze przygotowane. Miałyśmy dwa obozy, które stanowiły dobrą podstawę do sezonu ligowego.

W play-offach Ślęza najpierw pokonała Pszczółkę AZS UMCS Lublin. W półfinale stoczyła niezwykle zaciętą i wyrównaną rywalizację z Wisłą Can-Pack Kraków. Wrocławianki przegrały z mistrzyniami Polski 2-3.

JOANNA CZARNECKA: – Szkoda tych półfinałów. Pokazałyśmy jednak, że jesteśmy dobrym zespołem. Z nami Wisła wygrała 3-2, a w finale z Artego Bydgoszcz 3-0. Równie dobrze to my mogłyśmy być na miejscu krakowianek. Walczyłyśmy jak równy z równym. To dobrze o nas świadczy.

Sezon zwieńczyły zwycięstwa Ślęzy nad MKS-em Polkowice w walce o brązowy medal.

JOANNA CZARNECKA: – Wiele zespołów mogłoby nam pozazdrościć tego, że już w drugim roku po powrocie do ekstraklasy stanęłyśmy na podium.

Jesteś w Ślęzie od trzech sezonów. Pamiętasz jeszcze pierwszoligowe zmagania zespołu w walce o powrót do ekstraklasy?

JOANNA CZARNECKA: – Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Pamiętam jak grałyśmy w hali przy ul. Wojciecha z Brudzewa. Już wtedy na nasze mecze przychodziło sporo osób, jak na pierwszą ligę. Ten sezon i ostatnie spotkania o medale na AWF-ie pokazały, że koszykówka we Wrocławiu wraca na najwyższy poziom. Ludzie się interesują, przychodziło ich bardzo dużo. To świadczy o tym, że fajnie grałyśmy. Były oczywiście dobre wyniki, a to przyciąga kibiców. Do tego dochodzą akcje marketingowe, czy reklamy w mediach. To wszystko ma wpływ na to, w jakim dziś jesteśmy miejscu.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułŚląsk utrzymał się w Ekstraklasie
Następny artykułPPA: Puzon, trąbka, saksofon… i rap
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.