Wygląda na to, że prace nad ekranizacją Duke Nukem powoli nabierają rozpędu – właśnie poznaliśmy aktora, który ma wcielić się w postać głównego bohatera.

Z początkiem roku pojawiły się plotki, jakoby John Cena miał wcielić się w postać Księcia, głównego bohater kultowej serii gier Duke Nukem. Teraz jest to już niemal pewne, bowiem producenci Brad Fuller oraz Andrew Form w rozmowie z  portalem CinemaBlend potwierdzili, że zapaśnik pojawi się w filmie.

Problem w tym, że film nie ma jeszcze scenarzysty, a co za tym idzie scenariusza, który (gdy ostatecznie powstanie) może nie zostać zaakceptowany przez aktora. Sami producenci podkreślają, że:

(…) Jednak jeśli przeczyta scenariusz i mu się nie spodoba, uważam, że może się wycofać.

Cóż, prawdę powiedziawszy, jest to wielce prawdopodobne. Seria gier opowiadających o przygodach Księcia jest delikatnie mówiąc kontrowersyjna i zapewne taki sam będzie (musi być?) film. Projekt bardzo długo nie mógł znaleźć wytwórni, która zdecydowałaby się zainwestować (zaryzykować) pieniądze w obraz, który może większość publiki do siebie zrazić jeszcze na długo przed swoją premierą.

Chętni jednak się znaleźli i ostatecznie padło na Paramount Pictures i Platinum Dunes. Przyznam, że podziwiam ich decyzję, zwłaszcza w kontekście popularności takich akcji jak #MeToo. Można by wręcz rzec, że postać Księcia utożsamia sobą wszystkie negatywne cechy, z którymi walczy w ostatnim czasie showbiznes z Hollywood na czele.

Premiera filmu, jeśli do niej dojdzie, może okazać się jednym z ciekawszych wydarzeń w kinie. Wielu porównuje powstającą produkcję do Deadpool’a, jednak w mojej ocenie to całkiem inna liga. Wyższy poziom nieokrzesanego, pierwotnego żartu.


Autor: Patryk Wolny