Jonathan Nolan, twórca „Westworld”: upraszczacz i komplikator

Czy serial „Westworld” Jonathana Nolana opowiada o gospodarce radosnej, która „rozkwita tęczową bańką wokół (…) gospodarki gnoju?”. Czy młodszy z braci Nolan jest genialnym „upraszczaczem” i „komplikatorem”?

W oczekiwaniu na nowy serial produkcji HBO, opowiadający o buncie maszyn w futurystycznym parku rozrywki, odświeżyłem sobie kilka opowiadań Jacka Dukaja, w tym znakomitą „Linię oporu”. W tej mrocznej wizji przyszłości „trudno zmusić ludzi do bezinteresownej kooperacji dla wspólnego dobra! Ale niech współpracują nie dla owego dobra, lecz dla samej frajdy współpracy w grze…”. Gdy tak postąpią, osiągną swoje cele, a inni będą mogli na tym zarabiać, tworząc chociażby park rozrywki w świecie Dzikiego Zachodu, jak w nowym serialu Jonathana Nolana.

Jacek Dukaj napisał:

„Nie skupisz też dzieci na jednym zadaniu dłużej niż chwilę, wszystkie już cierpią na ADHD. Ale wciągnij dziecko w grę, a nie będzie sypiać (…) co osiągnie przy okazji? To zależy tylko od przemyślności projektantów gry”.

Coś czuję, że bohaterowie „Westworld” nie są jedynie odbiorcami, ale kreują dla siebie i innych:

„nowe niespodziewane doświadczenia, każdy dzień jest inny, każda rozgrywka zaskakująca, każda interakcja nieprzewidywalna”.

Czy w tej serialowej superprodukcji ludzie preferują życie w świecie fikcji, natomiast do prawdziwego świata sprowadza się ich przemocą? Z drugiej strony, jak słusznie zauważył narrator opowiadania Dukaja, takie osoby nie są autystycznymi ludźmi szukającymi ucieczki od ponurej rzeczywistości, bo:

„życie społeczne jest grą, gra jest życiem społecznym”.

Czy „Westworld” opowiada o kulturze, która „jest programem automatycznie wykonywanym na ludzkości.”? Czy:

„fikcja wchodzi w umysły ludzi – ludzie realizują fikcję (bo mogą) – ludzie są tym, co napisane – literatura jest rzeczywistością, rzeczywistość jest literaturą”?

Czy niekonieczność śmierci, sprowadzająca się do eutanazji, wymknie się nagle spod kontroli? Czy w tym świecie piękno materii stanie się dobrem wymiennym i wzrośnie cena piękna formy:

„słów, zachowania, sposobu, w jaki zawiadujesz ciałem”?

Patrząc na teaser serialu Jonathana Nolana chcę wierzyć, że nawet w tej wizji pewne dobra, takie jak materia, energia i przestrzeń, zawsze pozostaną skończone. Ale czy na pewno?

Co o śmierci wiedzą maszyny, o których opowiada „Westworld”? Nie zdziwię się, jeśli wszystko. Czy ludzie i roboty umierają w tej produkcji kilkukrotnie? Czy są w stanie odzyskać potem równowagę psychiczną? A może, ginąc kilkadziesiąt razy, stają się żywymi trupami? Czy Westworld to – nawiązując do refleksji Dukaja – królestwo pragnień i wolności od grzechu? Czy:

„w tych fantasmagorycznych światach powstałych z zafałszowanych zmysłów nie sposób popełnić złego uczynku (podobnie zresztą jak i dobrego)”?

Pytania o percepcję i prawdziwość świata otaczającego bohaterów pojawiły się już w innym serialu Jonathana Nolana zatytułowanym „Person of Interest”. Ta tematyka mnie fascynuje i skojarzyła mi się z jedną z moich ulubionych książek, w której percepcja bohaterów została zniekształcona, powodując u ludzi trwałe zaburzenia postrzegania, a także genetyczne i dziedziczne zmiany (jej tytułu nie zdradzę, bo to byłby spoiler). W swoim wcześniejszym serialu Nolan nie poszedł tą drogą, ale jego pomysły okazały się miejscami intrygujące.  Jacek Dukaj napisał na łamach Kultury Liberalnej:

„chyba najskuteczniejszym propagatorem idei kluczowych dla nowoczesnej SF jest Jonathan Nolan, brat Christophera Nolana, jako autor „Person of Interest”(…) (który, przyp. red.) staje się powoli almanachem motywów postcyberpunka spod znaku późnego Gibsona czy „Cryptonomiconu” Stephensona. Nolan opowiada nam de facto historię narodzin AI prowadzącej wprost do Technologicznej Osobliwości. Bijatyki i strzelaniny można sobie przewinąć; najsmaczniejsze koncepty i gry pojawiają się w tle. Ponieważ jednak serial utrzymuje format kumpelskiego thrillera, a w każdym odcinku Jim Caviezel daje komuś w zęby, masowa widownia ogląda „Person of Interest”, nie odczuwając instynktownej alergii na intelektualną SF”.

Współscenarzysta „Mrocznego rycerza” mocno wzorował się w tym serialu na filmach Alfreda Hitchcocka, często opowiadając o zamianie morderstw – o człowieku, który popełnił zbrodnie, ale też o tym, kto mógłby ją popełnić. Jonathan Nolan, tak samo jak reżyser „Psychozy”, kieruje się w swojej twórczości zasadą, że suspens i humor to kapitalne połączenie. W „Person of Interest” doszły do tego zaskakujące zwroty akcji. Jeden z jego odcinków to uroczy hołd dla „Okna na podwórze”, a w innym twórcy inteligentnie nawiązali do sceny suspensu z perkusją z „Człowieka, który wiedział za dużo” Hitchcocka. W tym filmie szpiedzy postanowili zabić kogoś ważnego w czasie koncertu w Albert Hall. Zaplanowali, że zabójca wystrzeli w momencie wykonywania kantaty, kiedy jedyny raz uderza perkusista.

Jonathan Nolan, podobnie jak jego brat, jest połączeniem „komplikatora” z „upraszczaczem”. Upraszczanie bywa równie ważne jak komplikowanie. Mało tego, czasem lepiej dla sukcesu filmu bądź serialu być „upraszczaczem”. Alfred Hitchcock słusznie zauważył w rozmowie z Francois Truffaut, że:

„Dla widowiska to jest najważniejsze; musi pan przecież poczuć w sobie emocje, które chce pan wymóc na publiczności. Ludzie, którzy nie umieją „upraszczać”, nie mogą kontrolować przydzielonego im czasu”.

Jonathan Nolan jest na dobrej drodze, by stać się w tym prawdziwym mistrzem. Bardzo ciekawa jest jego pierwsza wersja scenariusza do „Interstellar”, napisana w duchu Kina Nowej Przygody dla Stevena Spielberga. W ostatecznej wersji, zrealizowanej zgodnie z wizją jego brata, pozostało kilka naprawdę świetnych scen; chociażby jedna z najbardziej przejmujących i jeden z najlepszych dowcipów. Swoimi pomysłami młodszy z braci wzbogacił także „Prestiż”, „Mrocznego rycerza” i „Mroczny rycerz powstaje”. W „Mrocznym rycerzu” utalentowani Nolanowie podążali tropem hitchcockowskich inspiracji, chociażby jego słów o tym, że im bardziej udany jest czarny charakter, tym lepszy będzie film.

W „Person of Interest” Jonathan Nolan zaprezentował natomiast miejscami ironiczne spojrzenie na poważne sprawy. Czy podobną drogą poszedł w „Westworld”? Czekam z niecierpliwością na ten serial o maszynach, które- jak sądzę- ludzie uczynili zakładnikami swych szaleństw (że tak nawiążę do przejmującego opowiadania „Terminus” Stanisława Lema). Czy – przywołując cytat z mistrza polskiej fantastyki – mit golema, maszyny powstającej i zbuntowanej przeciwko człowiekowi jest kłamstwem wymyślonym po to, żeby ci, co niosą za siebie odpowiedzialność mogli ją z siebie zrzucić? Czy nazwanie kogoś człowiekiem to jedna z największych obelg?

Autor | Michał Hernes

  • Serial „Westworld” to remake filmu science-fiction z 1973 roku, w którym wystąpili m.in. Yul Brynner, Richard Benjamin i James Brolin.

 

  • W nowym serialu HBO w rolę Dr Roberta Forda wcieli się Anthony Hopkins. Oprócz niego zobaczymy Evan Rachel Wood, Jeffrey Wright, Rodrigo Santoro i Steven Ogg. Pierwsza seria będzie miała 10 odcinków. Premiera w październiku 2016 roku.