Twierdzenie mogłoby zostać określone jako frazes. Z reguły jest tak, że silną reprezentację napędza silna liga, w której pierwsze skrzypce grają reprezentanci.

Ale pisząc to zdanie od razu przychodzą mi do głowy dwa anty-przykłady do tej tezy. Pierwszym jest Premier Leauge. Uważana za najsilniejszą, za najbardziej emocjonującą; natomiast czy Anglicy grają w niej główne role, albo czy reprezentacja Anglii na najbliższym mundialu sięgnie po medal? Drugi przykład to belgijska Jupiler League. Na pewno nie powiemy, że belgijskie drużyny trzęsą Europą, natomiast to świetna „szkoła piłkarzy”, która wychowała i doczekała się teraz genialnego pokolenia piłkarzy z Hazardem, Lukaku, Courtois, Mignoletem, De Bruyne…

A my?

O poziomie T-Mobile Ekstraklasy można pisać długo i nie byłaby to laurka. Powszechna opinia jest taka, że to liga równa, ale przede wszystkim słaba. Przekłada to się na jakość reprezentantów, których dostarcza. Od czasu objęcia funkcji selekcjonera przez Adama Nawałkę (nie bez znaczenia jest fakt, że o ile Fornalik nie był człowiekiem Bońka, to w tej chwili i Nawałka i prezes PZPN jadą na jednym wózku) w kadrze zadebiutowało kilku graczy, którzy wyróżniają bądź wyróżniali się w polskiej lidze. Brzyski, Olkowski, Marciniak, Kosznik, Robak… Czy w trakcie swoich występów oni i inni zasłużyli na miano zbawców kadry ? A przeglądając składy w trakcie poważnych meczów pod wodzą trenera Nawałki (nie licząc wycieczki do Emiratów) zauważyłem, że ten, który wg mnie błyszczy najjaśniej, Michał Masłowski z Zawiszy Bydgoszcz zagrał całe 2 minuty w meczu ze Szkocją.

Problemem nie jest brak materiału ludzkiego. Przykład polskiej „3” z Dortmundu pokazuje, że można znaleźć talenty, które odpowiednio oszlifowane mogą wyrosnąć na bardzo dobrych piłkarzy. Problemem Nawałki jest przede wszystkim brak jakiejś idei, kierunku, w którym powinna pójść reprezentacja. A jeśli nie ma pomysłu i schematu to trudno oczekiwać od piłkarzy, że zaczną grać świetną piłkę. Wczorajszy mecz z reprezentacją Niemiec D pokazał to dobitnie. Zresztą brak idei nie jest jedynym kłopotem; błędne są również decyzje personalne. Dlaczego kolejną szansę otrzymał Obraniak, a nie Wolski? Dlaczego Żyro wszedł dopiero w drugiej połowie, a od początku Nawałka próbował odkurzyć Peszkę? Dlaczego szansę otrzymał wzięty znikąd Thiago Cionek, a nie podstawowy obrońca Legii Jakub Rzeźniczak? Pytania można mnożyć.

A Śląsk?

Ostatni kontakt reprezentacji z Wrocławiem to listopad 2013 roku. Oczywiście ze względu na Stadion Miejski, jako arenę spotkania ze Słowacją.

Czy któryś z obecnych piłkarzy Śląska może się zbliżyć do reprezentacji? Paradoksalnie tak, ale tylko przez wrażenie „łapanki”, którą urządza trener Nawałka. Gdyby Śląsk zajął miejsce w grupie mistrzowskiej do kadry być może trafiłby Paweł Zieliński, prezentujący zupełnie przyzwoitą formę. Jednak trudno oczekiwać, by mógł w przyszłości rozwinąć się tak, by móc być bezpieczną alternatywą dla Piszczka (czego oczywiście mu życzymy). Starsi gracze jak Mila, jak Grodzicki, jak Kaźmierczak, jak Pawelec… Ich marzenia o reprezentacji zostaną już w sferze marzeń.

I to jest poważny problem Śląska Wrocław. Priorytetem trenera Pawłowskiego winno być „spolonizowanie” zespołu, oraz kształtowanie młodych piłkarzy…

Tylko czy Śląsk na to stać?

Autor | BJ M
Zdjęcie | PZPN