Kamil Biliński odchodzi ze Śląska. Rewolucja w drużynie

Władze klubu niby chciały utrzymać w zespole swojego najlepszego napastnika, ale „Bila” nie chciał zgodzić się na rażące obniżenie kontraktu, który miał zostać podpisany jedynie w systemie 1+1. – Śląsk był dla nas priorytetem. Kamil jest z Wrocławia i Śląsk ma w sercu, dlatego chciał tutaj zostać! – zaznacza Krzysztof Świątkowski, menadżer zawodnika.

Takiego obrazka na Stadionie Wrocław już nie zobaczymy.

Na razie nie wiadomo, gdzie może zagrać Biliński. Rozmowy ze Śląskiem spowodowały, że wszystko inne odsunięte było na drugi plan. Ze znalezieniem nowego pracodawcy nie będzie jednak problemu. W tym sezonie strzelił dla Śląska 11 bramek, miał 6 asyst i 5 asyst II stopnia. Ostatni raz którykolwiek polski piłkarz w Śląsku osiągnął taki wynik… 36 lat temu. Wtedy nim wtedy Tadeusz Pawłowski. Kamil Biliński trafił więc do zacnego grona, a w związku z tym, że kończy mu się kontrakt i jest wolnym zawodnikiem, to Śląsk, co staje się już tradycją, na transferze znów nic nie zarobi.

Nieoficjalnie wiadomo, że piłkarz znów mógłby założyć koszulkę Wisły, bo z Płocka pochodzi jego żona, która spodziewa się dziecka. Możliwy wydaje się też rumuński kierunek, gdzie napastnik wyrobił już sobie markę grając w Dinamie Bukareszt.

– Chciałbym zagrać w klubie, który będzie walczył o coś więcej niż utrzymanie – mówi dyplomatycznie Kamil Biliński.

Wychowanek Śląska w jego barwach rozegrał łącznie 100 meczów (83 w Ekstraklasie) i zdobył w nich 21 bramek (17 w Ekstraklasie). W minionym sezonie poderwał zespół do walki i walnie przyczynił się do utrzymania Śląska w Ekstraklasie.

Także dzisiaj klub poinformował, że żegna się z Pawłem Zielińskim. W środę pożegnano Mariusza Pawełka, Ostoję Stjepanovicia i Petera Grajciara, a we wtorek kontrakt z belgijskim Beveren podpisał Japończyk Ryota Morioka (z zyskiem dla Śląska, bo miał jeszcze przez rok ważny kontrakt).

Do swoich klubów powracają też: Mateusz Lewandowski, Łukasz Zwoliński, Aleksandar Kovacević, Joan Angel Roman i Alvarinho.

Wiele mówi się także o sprzedaży należących do miasta udziałów w Śląsku Wrocław. I choć wydaje się to niemożliwe, to może się okazać, że rewolucja przybierze jeszcze na sile.

 


Autor: Daniel E. Groszewski

Zdjęcia: Krystyna Pączkowska / Śląsk Wrocław S.A., Wojciech Węgiel