Godzina 19:40, jestem już na Placu Wolności i czekam, aż zaczną. Wiem, że mają jeszcze sporo czasu, ale nie mogę się doczekać, minuty zwalniają i rosną do rozmiarów godzin, ja stoję, kręcę się, spoglądam na zegarek. Jest odrobinę ciepło, za ciepło wręcz, sytuację ratuje delikatny wiatr. Gdy już padły pierwsze dźwięki wszystko straciło na znaczeniu, a ja nie wiedziałem, że czas może aż tak przyśpieszyć.

Zaczęło się. Crux. Otwierali też tym płytę i nagranie w Katowicach. Ciarki biegną po plecach, muzycy stukają o pulpity patykami, ludzie dookoła klaszczą do rytmu. Ledwo co się rozpoczęło, a człowiek już czuje się jakby ta muzyka gdzieś go unosiła. Później na scenę wchodzi on, wita wszystkich i rap, podobno muzyka ulic przeplatać zaczyna się ze szlachetnym brzmieniem orkiestry symfonicznej.

 

Zdjęcie | Marek Maziarz / BTW photographers

Ten koncert to było coś niesamowitego, jeden z niewielu momentów, gdy człowiek stwierdza, że coś grane na żywo brzmi sto razy lepiej niż materiał z płyty. Wrażenie robił ten ogrom ludzi, tak różniących się od siebie. Byli typowi skejci, niektórzy przyszli w koszulach inni ubrali się normalnie, nie po wszystkich było widać gołym okiem, że interesuje ich rap, tymczasem wszyscy jak jeden podnosili ręce, bujali się, śpiewali, budowało to niebywałą atmosferę, która udziela się autorowi tekstu aż do teraz. Wreszcie sami artyści. To nie był normalny koncert. Miałem wrażenie, jakbym przyszedł i słuchał ludzi, którzy wcześniej coś grali w piwnicy czy garażu i wychodząc na scenę pamiętali, że przede wszystkim są kumplami, co owocowało wieloma żartami kierowanymi do publiczności, scenami i słowami, które budowały wrażenie, że uczestniczy się w czymś niezwykłym.

 

Zdjęcie | Marek Maziarz / BTW photographers

 

Czy cokolwiek poszło nie tak? Miałem jedynie wrażenie, że klaszczę zbyt cicho, choć ręce odpadały, miałem wrażenie, że wszystko mija wtedy zbyt szybko, że gdy oni już zejdą ze sceny będzie mi niewymownie szkoda. I to było nie w porządku, bo po tym koncercie czuję takiego wewnętrznego kaca, bo czemu coś takiego nie dzieje się częściej?

 

Autor | Patryk Rudnicki

  • Zdjęcia | Marek Maziarz / BTW photographers