Kevin Spacey – napastnik czy ofiara?

House of Cards, jeden z flagowych tytułów Netflixa, zakończy się na szóstym sezonie – informują Amerykanie na krótko po zaskakującym ogłoszeniu Anthony’ego Rappa, który wyjawił, że w wieku 14-nastu lat był molestowany przez Kevina Spaceya.

Wiadomość o molestowaniu szokuje, ale też jednocześnie dziwi. Dlaczego Rapp czekał aż 30 lat, by ostatecznie podzielić się ze światem swoimi tragicznymi wspomnieniami? Jak sam tłumaczył, koledzy doradzali mu powściągliwość sugerując, że Spacey to znana osoba ze świata Hollywood, która może zaszkodzić mu w przyszłości.

Dzieje się jednak rzecz zaskakująca: Spacey przeprasza Anthony’ego Rappa, pomimo że nie przypomina sobie podobnego wydarzenia i jednocześnie odnosi się do kwestii swojej seksualności oświadczając światu, że jest homoseksualistą. Odwraca kota ogonem, czy faktycznie nie ma niczego złego na sumieniu?

„W moim życiu miałem wiele związków zarówno z kobietami, jak i z mężczyznami. Byłem kochany i zaliczyłem romantyczne spotkania z mężczyznami. Teraz wybrałem życie geja” – wyznał Kevin Spacey.

Z perspektywy czasu nie da się odtworzyć minionych zdarzeń i jednoznacznie osądzić winy, podobnie nie można cofnąć wypowiedzianych słów, które już teraz rzutują na karierę Spaceya. Aktor miał zostać nagrodzony honorową nagrodą Emmy za całokształt twórczości, jednak jej nie otrzyma, przedstawiciele Międzynarodowej Akademii Sztuki i Wiedzy Telewizyjnej orzekli, że nie mogą przyznać wyróżnienia w związku z ostatnimi oskarżeniami.

Nic nie wskazuje na to, że Netflix podjął swoją decyzję w oparciu o medialną burzę. Po piątym sezonie House of Cards dało się słyszeć głosy wróżące zbliżający się koniec serii. Spacey, który zapewne wiedział o tym odpowiednio wcześniej, mógł być także spokojny, że jego oświadczenie nie zaszkodzi amerykańskiemu gigantowi.

Z drugiej strony, czy informacje z ostatnich dni naprawdę coś zmieniają? Filmy, w których zagrał i te, w których dopiero się pojawi, nie stracą nagle na jakości za sprawą jego życiowych decyzji. Za dobry przykład mógłby posłużyć tutaj Mel Gibson przeklęty przez Hollywood za swoje zachowanie: powrócił z „Przełęczą ocalonych” udowadniając, że jego negatywne poglądy nie rzutują na jakość produkowanych obrazów.

Jeśli Spacey złamał prawo, powinien ponieść tego konsekwencje, jeśli nie, no cóż, wydawałoby się, że nie ma problemu, to jednak nieprawda. Całkiem możliwe, że ostatnie wydarzenia w dużej mierze wpłyną na przyszłość aktora, a całkiem możliwe, że przekreślą mu niejedną życiową szansę. Miejmy tylko nadzieję, że kara, która go spotyka, jest zasłużona.


Autor: Patryk Wolny