Kino samochodowe na parkingu Hali Stulecia

Pokazy w ramach kina samochodowego na parkingu przy Hali Stulecia już na półmetku. Pozostały tylko dwa dni, cztery filmy – pisze Patryk Wolny.  

Mowa tutaj o czterech dobrych filmach, które zachwycają po dziś. Jeśli macie tylko wolny piątkowy wieczór warto wybrać się do kina samochodowego. Po pierwsze, w przypadku, gdy nie mieliście jeszcze okazji uczestniczyć w takich pokazach, zawsze jest to nowe, świeże doświadczenie. Po drugie natomiast, filmy prezentowane w ramach pokazów są naprawdę godne polecenia.

W najbliższy piątek (22.09, godz. 21:00) zostaną wyemitowane: „Eddie zwany Orłem” (Eddie The Eagle) oraz „Czarny Łabędź” (Black Swain) z fenomenalną Natalie Portman w roli głównej.  

Eddie zwany Orłem” – Opowieść o człowieku, który dzięki wytrwałości i wiarze w siebie porwał tłumy i zyskał sobie miano ulubieńca widzów na igrzyskach olimpijskich w Calgary w 1988 roku. Bohaterem filmu jest Michaela „Eddie’ego” Edwardsa skoczek narciarski amator, który stawiwszy czoła przeciwnością dopiął swego i wziął udział w igrzyskach olimpijskich jako jedyny reprezentant Wielkiej Brytanii w skokach narciarskich. Pomimo niewielkich umiejętności wykazał się wielką wolą walki i charyzmą by ostatecznie zapisać się na kratach historii jako faworyt kibiców.  

Czarny Łabędź – Film opowiada o Ninie, niesamowicie utalentowanej, jednak niestabilnej psychicznie balerinie, która u schyłku kariery zostaje zapędzona na granice swojej wytrzymałości, zarówno fizycznej jak i psychicznej przez dyrektora artystycznego. A świadomość zagrożenia ze strony rywalki tylko pogarsza sytuację.  

Doprowadza ją to do stanu, w którym jej obłęd i obsesje wymykają się z pod kontroli zagrażając jej życiu. „Czarny Łabędź” to trzymający w napięciu thriller psychologiczny, który z pewnością spodoba się wszystkim miłośnikom gatunku. Sama postać Niny należy do jednych z najwybitniejszych postaci wykreowanych przez Natalie Portman 

Natomiast w ostatni piątek września (29.09, godz. 21:00) będziemy mieli okazję do zobaczenia: „Życie Pi” (Life of PI) oraz „Agentka” (Spy)  

Życie Pi” – Młody Pi Patel dzięki ogromnemu szczęściu wychodzi cało z katastrofy statku, w którym giną jego rodzice. Los jednak chciał, że znalazł się na wodach Pacyfiku, po których dryfuje na tratwie wraz z groźnym tygrysem bengalskim o imieniu Richard Parker. „Życie Pi” to epicka podróż życia zrealizowana z wielkim rozmachem. Film zachwyca swym pięknem, od strony wizualnej to istne arcydzieło.  

Film powstał na podstawie bestsellerowej powieści Yanna Martela, a za reżyserię odpowiada zdobywca Oscara Ang Lee. I tak jak początkowo bardzo sceptycznie podchodziłem do tej pozycji, tak gdy w końcu zdecydowałem się na seans okazało się, że zwlekając naprawdę wiele traciłem, choć nie z pewnością nie każdemu „Życie Pi” przypadnie do gustu.  

Agentka” – Początkowo może wydawać się nieco nierówny, nawet zniechęcający, jednak wraz z postępem fabuły ta parodia filmów szpiegowskich nabiera tempa. Główna bohaterka, Susan Cooper jest analitykiem CIA, jednak całe dnie spędza zza biurkiem, zdalnie pomagając prawdziwym agentom. Jednak, gdy jej partner zalicza wpadkę, inny agent zostaje rozpracowany przychodzi kolej na nią. Szybko odnajduje się w nowej roli, by już wkrótce stanąć twarzą w twarz ze śmiertelnym zagrożeniem i ostatecznie zapobiec wielkiej katastrofie.  

Agentka to jedna z tych komedii, która nie tylko może pochwalić się dobrym humorem, ale także znakomitą grą aktorską i wykonaniem. Początkowo sceptycznie podchodziłem do filmu Paula Feiga, jednak przerósł on wszelkie moje oczekiwania i co najważniejsze, naprawdę nieźle się ubawiłem.


Autor: Patryk Wolny