- REKLAMA -

Nad filmową wersją „Minecrafta” ponownie gromadzą się czarne chmury. Wszystko za sprawą reżysera, Roba McElhenney’a, który opuścił projekt na rok przed jego premierą.

Powód odejścia jest (jak to w takich sytuacjach bywa) prozaicznie prosty: różnice kreatywne. Poprzedni reżyser Shavn Levy także postanowił zrezygnować i co ciekawe dokładnie z tego samego powodu. Miał on tyle więcej przyzwoitości, że zrobił to na samym początku, a nie po trzech latach pracy nad filmem.

Pomimo że scenariusz przygotowany przez Roba McElhenney’a i Jasona Fuchsa wymaga pewnych poprawek, a wcześniejsza data premiery, planowana na 25 maja 2019 roku, jest nierealna, Warner Bros. nie zamierza się poddawać.

W mgnieniu oka do projektu zostali zaangażowani nowi scenarzyści: Aaron i Adam Nee, wciąż brakuje reżysera, jednak podejrzewam, że wkrótce znajdzie się i ktoś na to stanowisko. Oby tylko tym razem obeszło się bez nagłej rezygnacji z powodu różnice kreatywnych.

Filmowa adaptacja niezwykle popularnej gry „Minecraft” w produkcji znajduje się od czterech lat. Pierwsze informacje poznaliśmy w 2014 roku. Jednak ze względu na pojawiające się problemy, nie tylko data premiery, ale cały film stoi pod wielkim znakiem zapytania. Pozostaje liczyć na to, że mimo wszystko uda się zrealizować projekt i okaże się on całkiem przyzwoity. Byłoby szkoda, gdyby miałby trafić do kosza.


Autor: Patryk Wolny