„Knives out” Przemka Wojcieszka, to nie jest przyjemne kino. Nie bawi kolorami, wesołymi melodiami. On uwiera.  Jednoznacznie, bez jakiejkolwiek taryfy ulgowej piętnuje zachowania nacjonalistyczne i homofobiczne – pisze Sabina Misakiewicz.

Przemysław Wojcieszek, to właściwie fabryka. Sam pisze scenariusze, sam reżyseruje, sam produkuje za własne pieniądze. Tak właśnie stało się w przypadku najnowszego filmu „Knives out”. Do zrobienia tego obrazu pchnął go fakt, iż do władzy doszła prawica, a to uruchomiło falę narastających polsko-narodowych wystąpień domorosłych nacjonalistów i ksenofobów. Reżyser zaangażował do projektu grupę młodych aktorów z wrocławskiej PWST i wsparł się ich spojrzeniem na świat dwudziestoparolatków, którzy są „Prawdziwymi Polakami z pierwszego sortu”. Zdecydował, że film będzie czarno-biały i kręcony w kadrze 1:1, portretowym. Jest w tym duża siła.

Historia niby banalna. Kilkoro znajomych z liceum spotyka się po latach w domu jednej z par. Wszyscy się znają oprócz gościa, którego przywozi właściciel domu. Mamy przekrój społeczeństwa: niezbyt błyskotliwą przedszkolankę, sfrustrowanego urzędnika państwowego, małżeństwo biznesmenów, parę lesbijek rozkręcających firmę produkcji aplikacji, oraz dziewczynę z Ukrainy, która pracuje u biznesmena, a przy okazji jest  jego kochanką. Wieczór zapowiada się przyjemnie, alkoholu jest wystarczająco dużo i tematy też się znajdą. Początkowo wszystko wskazuje na to, że młoda ekipa bardzo się lubi i nie mają przed sobą tajemnic. W miarę wypitego alkoholu zaczynają wyłazić żale, uprzedzenia, nienawiść do wszystkiego, co jest inne. Ukrainka traktowana jest z góry, jak śmieć, jak nic i czuje się tam coraz bardziej obca. Spirala niechęci zaczyna narastać i  ze zwykłych młodych  ludzi nasi bohaterowie przechodzą metamorfozę w oślepionych ideologią narodowościowo-nacjonalistyczną zapaleńców. Słowo „Polska” odmieniają przez przypadki, palą znicz za zamach na samolot pod Smoleńskiem, są najlepszym pokoleniem, dumnym i twardym z przodkami, którzy zwyciężyli wszystkie powstania, a oni sami przecież „wyjebali prezydenta, wyjebali rząd, a teraz rozjebią cały świat”. Nie pozwolą, by jacyś kolorowi zajmowali lepsze stanowiska, zarabiali więcej czy brudzili ich czystą polską krew, „bo jest coś takiego, jak czysta, polska krew”. W opozycji do nich stoi para lesbijek z liberalnymi poglądami, tolerancją i zrozumieniem dla inności. Jednak ten ich liberalny styl życia jest nijaki, a one sam nie robią nic, by przeciwstawić się skrajnej prawicy. Opowieść zbliża się ku końcowi, gdy wszyscy już mocno pijani postanawiają dokonać rytuału, który ich umocni, zbliży i oczyści. Z oczywistych względów nie zdradzę co było dalej.

knives out

Wojcieszek zrobił film, o ludziach, których niestety jest coraz więcej w okół nas, których zaczynamy się bać. Nie musi to być ogolony na łyso członek ONR-u, ale pani z przedszkola naszych dzieci, albo pan z urzędu, który na co dzień mówi nam dzień dobry. Bardzo mocno uwypuklone jest to, jak małymi w gruncie rzeczy są ludźmi, jakimi ignorantami, homofobami i rasistami. Film może nie jest znakomitym dziełem, bo pozostawia co nieco do życzenia w kwestii dialogów, czy inspiracji filmami Dolana czy Spikea Lee. Jednak jest boleśnie prawdziwy, dotkliwy, przerażający. Z każdym kadrem gula w brzuchu ciążyła mi coraz mocniej. Nie można pozostać obojętnym na „Knives uot”, po prostu się nie da. Choćby dlatego, by nie było naszej zgody na szerzenie quasi-patriotycznych haseł, zawłaszczanie historii, tworzenie pomników, tym, którzy na to nie zasłużyli, na nawoływanie do nienawiści wobec uchodźców czy imigrantów. Cieszę się, że reżyser zrealizował ten karykaturalny obraz z bardzo młodymi aktorami, którzy nie są zgrani, są naturalni i prawdziwi, a do tego utalentowani. I jestem przekonana, że dadzą nam o sobie jeszcze znać. Zapamiętajcie ich nazwiska: Natalia Łągiewczyk, Lucyna Szierok, Michał Surówka, Kacper Sasin, Emilia Piech, Anna Kończal, Anastazja Borkoniuk. Będę śledziła ich kariery, bo stworzone przez nich kreacje aktorskie są prawdziwie okrutne.

Autor | Sabina Misakiewicz

Film obejrzałam na specjalnym pokazie przedpremierowym w Kinie Nowe Horyzonty.